Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Badania tzw. „naukowe”

Naukowcy wykazali, że …. Amerykańcy naukowcy, wykazali, że…. Itd… dziś dobre jest A, jutro B, pojutrze znów A, za tydzień C itd… Co opinia to badania potwierdzające tę opinię lub teorię. Prawie wszystko reklamuje się teraz z wykorzystaniem wyników badaniach. Co więcej, większość z wyników przeczy innym i na odwrót. W co mamy wierzyć?

Wraz z rozwojem technologii poszedł rozwój w przeprowadzaniu różnego rodzaju badań naukowych. Postęp informacyjny dostarczył lepszych komputerów o większych mocach obliczeniowych, dostarczył lepszego sprzętu badającego różne procesy medyczne, biologiczne, chemiczne czy fizyczne. To sprawiło, że przeprowadzenie badań stało się prostsze, możliwe do przeprowadzenia, z o wiele mniejszym nakładem finansowym. Co więcej, spece od marketingu zauważyli, że gdy reklama zawiera odniesienie do badań naukowych to produkt o wiele łatwiej się sprzedaje. Marka wzbudza szacunek i uznanie, darzymy produkt i firmę większym zaufaniem. Skoro badania to wykazały to znaczy, że faktycznie tak jest – tak właśnie myślimy.

Ale co zrobić, gdy jedne badania
pokazują, że coś jest dobre, a inne, że to jest złe? Bo tak właśnie jest. Z każdym dniem napływają informacje o badaniach, które udowodniły coś, co jest sprzeczne z innymi badaniami.

Jakiś czas temu usłyszałem, że pewna Pani naukowiec w audycji Polskiego Radia oznajmiła, że jabłka mają więcej witaminy C niż pomarańcze. Jak dotąd myślałem, że na odwrót. Dziwnym zbiegiem okoliczności, informacja pojawiła się w okresie, w którym Rosja nałożyła embargo na polskie jabłka (druga połowa 2014 roku) i nastąpił kryzys wśród polskich sadowników. Dziwy zbieg okoliczności…Zaglądam do Internetu i widzę inną informację… gdzie leży prawda? Tego nie wiem, ale sama ta sytuacja spowodowała, że po raz kolejny wrócił do mnie temat uczciwości badań.

Gdzie leży prawda? No właśnie, my się tego nie dowiemy. Powinniśmy być ekspertami z danej dziedziny nauki. Każdy z nas musiałby mieć możliwość przeprowadzenia własnych badań w celu odkrycia „prawdy”. Ale to nierealne. Musimy polegać na tym, co powiedzą nam media. Jednak obawiam się, że w dużym stopniu media manipulują „odkryciami naukowymi”, w celu wzbudzenia konkretnej reakcji społeczeństwa.

Jak zachowujemy się, gdy słyszymy o nowych odkryciach? Zwłaszcza, gdy mówią nam, że są to amerykańscy naukowcy, albo naukowcy z instytutu ….Pomimo, że informacja może nas zadziwić to przeważnie wierzymy
w nią. Odpowiednio ułożony komunikat/przekaz sprawia, że uznajemy te słowa za prawdę, za nowe odkrycie. Nie zastanawiamy się, czy nie jest to czasem manipulacja informacją. Nie mamy na to czasu. Świat biegnie, milion informacji bombarduje nas z każdej strony, każdego dnia. Jeżeli za każdym razem musielibyśmy się skupiać na tym, czy to, co słyszymy jest prawdziwe czy nie – zwariowalibyśmy. Skoro otrzymujemy komunikat, że ktoś „poważny” wykazał w świetle badań naukowych jakąś rzecz, to tak faktycznie musi być.

A nie musi. Po pierwsze, sam przekaz informacyjny może być zmanipulowany. Zauważcie, jakie informacje podają nam media – jedynie ciekawe. Wybierają sami przekaz, który będzie najbardziej chwytliwy, zwłaszcza do nagłówka informacji. Nie informują o wszystkich wynikach w danym badaniu, ponieważ nie mają wystarczająco dużo czasu na zamieszczenie wszystkich istotnych (pod kątem naukowym) informacji. Nawet takich, które ograniczają efekt działania. Nie mówią całej prawdy… informują jedynie o tym, co jest ciekawe. Zazwyczaj nie podaje się informacji o ograniczeniach badań… one nie są już tak ciekawe.

(W przykładach prezentuję wymyślone wyniki, na potrzeby przykładu, nie poparte żadnymi badaniami)
Przykład: „Dziewczyny są bardziej inteligentne od chłopców”

Następnie, gdzieś w komunikacie dostajemy informacje, że wykazano, że wśród osób studiujących np. psychologię to dziewczyny były bardziej inteligentne od chłopców.

Nasz biedny umysł, w natłoku informacji dopowiada sobie resztę. Mamy tendencję do generalizowania usłyszanych informacji. Usłyszymy nagłówek, nie do końca przestudiujemy całą wypowiedź i zaczynamy wierzyć, że badania naukowe wykazały, że dla całej populacji dziewczyny są inteligentniejsze od chłopców. Być może tak jest, być może nie – nieważne. Chodzi o to, w co zaczynamy wierzyć na podstawie danej informacji.

Po drugie, media nie podają metodologii przeprowadzanych badań. A to ona jest najważniejsza w ocenie tego, czy badaniom można ufać. Metodologia badań jest najważniejszym aspektem badań, czyli - na jakiej próbie zrobiono badania, jak wyglądało badanie, gdzie zostało przeprowadzone, jaka była procedura badawcza itd… Jedynie co możemy to zaufać, że wybrano do publikacji te wyniki badań, w których zastosowano poprawną metodę badania. Nikogo nie interesuje to, jaką metodologię ktoś przyjął. Nie mamy odpowiedniej wiedzy, aby ją ocenić. Osoby piszące w mediach też często takiej wiedzy z danej dziedziny nie posiadają. Wybierają te informacje, które są ciekawe, chwytliwe. Nie analizują tego czy zostały one przeprowadzone poprawnie.

A to właśnie prowadzi do trzeciego punktu, mianowicie prezentowanie wyników przed oceną ich metodologii przez ekspertów. Jeżeli badacze odkryją coś, prawie od razu zamieszczane jest to w mediach, jako nowe odkrycie naukowe. Dopiero potem jest to weryfikowane, czy faktycznie jest to poprawne. Sam przekaż i informacja poszła już w świat, sprostować ją będzie o wiele ciężej. Pamiętacie informacje o tym, że CERN wykazał, ze neutrino porusza się z prędkością większą niż prędkość światła. Ogłoszono wielki sukces, media na całym świecie obalały już teorię względności Einsteina. Po kilku dniach okazało się, że odkryto poluzowane kable podczas przeprowadzania eksperymentu.



                 Autor zdjęcia: Henry Mühlpfordt [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]


W celu uzyskania pieniędzy i sławy naukowcy prezentują często niepotwierdzone informacje. Praktyka powinna być natomiast taka, że najpierw inni eksperci z danej dziedziny wiedzy oceniają badanie, wyniki są sprawdzane, badania replikowane i dopiero wtedy prezentowane są one na świecie. Tak, według mnie, powinno się to odbywać. Niestety, sława i pieniądze, ale także wymogi nakładane na naukowców przez uczelnie, sponsorów, wydawców sprawiają, że liczy się pokazanie efektów, nieważne
czy do końca sprawdzone i prawidłowe, ważne, że pokazane, że poszła publikacja, można odhaczyć kolejny sukces.

Po czwarte, co jest najbardziej smutne, zlecanie badań na życzenie i oczekiwanie przez sponsorów „dobrych rezultatów”. Niestety, ale to prawda. Firmy same chwalą się, że badania, zlecone przez nich wykazały, że coś dobrze działa na coś. Pomimo tego, że wcześniej odkryto odmienną zależność. Poważne firmy raczej nie pozwalają sobie na fałszowanie wyników badań (choć nie zdziwię się, jeżeli dochodzi do tego), najczęściej to metodologia badań pozostawia wiele do życzenia. Badania robione sa pod konkretne wyniki. Bardzo łatwo jest tak zmanipulować procedurą badawczą, aby osiągnąć zamierzone rezultaty. I znów, czy ktoś w ogóle patrzy na metodologię?

Obecnie, niestety, ale badania naukowe stały się poważnym biznesem. Z jednej strony można się cieszyć, że są środki na przeprowadzanie badań, których przez wspomagania finansowego nie moglibyśmy przeprowadzić. Jednakże, pojawienie się dużych pieniędzy w badaniach, spowodowało, że łatwo pokusić się o manipulację wynikami. Przecież zainwestowano tak wiele pieniędzy w projekt, przecież oczekują ode mnie wyników – muszę coś pokazać, muszę coś udowodnić. Niestety, ale badania naukowe stały się wielkim biznesem.

Nie chcę tutaj obrazić uczciwych i rzetelnych naukowców. Nie uważam, że wszystko jest zepsute. Myślę, że istnieje duża grupa rzetelnie i uczciwie wykonywanych badań! Chwała tym naukowcom, którzy nie naginają rzeczywistości w imię uznania i gratyfikacji finansowej.

ALE!!! Obecnie autorytet badań naukowych leci „na łeb, na szyję”. Zobaczcie sami, jakie informacje są nieraz publikowane – mylne, sprzeczne, nieprawdziwe. Środowisko naukowców powinno samo w swoich szeregach zadbać o to, aby jedynie rzetelne i sprawdzone informacje wychodziły „w świat”.

A my, odbiorcy informacji naukowych – bądźmy czujni, gdy słyszymy jakąś „nowość”. Jeżeli temat jest dla nas ważny czy interesujący dowiedzcie się jak było robione badanie, poczytajcie opinie innych naukowców o wynikach tych badań. Poczytajcie więcej, ponieważ wynik badania to nie tylko nagłówek. Nagłówek to media, a media robią wszystko, by zwrócić uwagę odbiorcy.

- naukowiec


Komentarze - bez konieczności logowania!

Brak komentarzy.