Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Cieszymy się, że nas odwiedzasz :)



W stronę Miłości

Bajka dla dorosłych od dzieci


Szczurek i chomik w jednym żyli pokoju lecz w dwóch różnych klatkach. Każde z nich miało pięknie urządzone mieszkanko, według tego, jak najbardziej preferowały. Klatki były na tyle duże, że z jednego końca ledwo można było dojrzeć zarys czegoś, nie mówiąc o jakichkolwiek szczegółach. W swoich klatkach spędzały cały swój czas. Powodem tego był fakt, że szczurek z chomikiem nie ufali sobie i bali się, że jeden ukradnie jedzenie drugiemu. Nie rozmawiały ze sobą w ogóle. Choć klatki były cały czas otwarte, poprosiły właściciela, aby je zamknął dla ich bezpieczeństwa przed drugim.

Mądry właściciel zauważył problem zwierzątek i postanowił naprawić sytuację. Zasłonił klatki ze zwierzątkami i ustawił naprzeciw siebie, tak, że stykały się ze sobą wzdłuż jednego boku. A nie był to byle bok, lecz bok klatki, na którym jedno i drugie zwierzątko otrzymywało wodę i jedzenie. Bok z wyjściem znajdował się po przeciwległej stronie. Zwierzątka od razu pobiegły do tego końca klatki, w którym znajdowało się ich jedzenie, martwiąc się, że ten drugi, w jakiś magiczny sposób ukradnie jego pokarm. Nie było takiej możliwości, ponieważ właściciel odpowiednio ustawił obie klatki, tak że jeden drugiemu nie mógł ukraść pokarmu. Zwierzątka nie potrafiły tego spostrzec i od tej pory nie spuszczały go z oczu jak i ruchów swojego sąsiada. Nie znosili swojego towarzystwa, aczkolwiek obawa przed tym, że ten drugi okradnie go była silniejsza niż niechęć, którą żywili do siebie nawzajem. Żywiły się na zmianę, jeśli jedno jadło lub piło, drugiego w pobliżu pokarmu nie było i na odwrót. Jednak czujnie śledziły krok ich sąsiada, patrząc, czy oby na pewno ten nie podkrada im jedzenia. Zwierzątka żyły w ciągłym stresie, zaniepokojone i podejrzliwe, za każdym razem kiedy same jadły i kiedy jadło to drugie, aż całkowicie zapomnieli czym jest spokój. Żyli jedynie obawą.

Pewnej nocy szczurkowi przyśnił się sen. Śnił, że przyszedł do niego właściciel, wyjął z klatki, całował go i tulił tak, że ten czuł się niezwykle wyjątkowy, całkowicie kochany przez swojego właściciela. Nazajutrz szczurek czuł się nieco inaczej. Coś nie dawało mu spokoju. Patrzył na chomika i zastanawiał się czemu ten chowa swoje jedzenie do policzków. Może ten kradnie mu pokarm, bo sam dostaje od właściciela mało, za to, że jest taką paskudą - myślał sobie. W pewnym momencie ciekawość dała górę i zagadnął do chomiczka:

- E, ty, po co ty nosisz te jedzenie w buzi? Pokaż no, pewnie mi wykradasz, bo sam dostajesz mało, ty paskudo...
- Żeby taki łobuz jak ty, nie wykradł mi całego jedzenia, sam jesteś paskuda i wykradasz moje, bo sam masz mało - odpowiedział chomik.
- Sam jesteś łobuz i kradniesz moje, lepiej pokaż co masz w tej paszczy swojej - zripostował szczurek.

I tak mniej więcej wyglądały ich wspólne rozmowy. Pewnej nocy leżeli w swoich legowiskach i nie mogli zasnąć. Obawa przed stratą jedzenia pochłaniała cały ich spokój i poczucie radości. Stali się zgorzkniałymi zwierzątkami, które w agonii dożywały swoich dni. Tej nocy szczurek ponownie przypomniał sobie o swoim śnie, poczuł dumę i zagadnął do chomiczka:

- Nie kradnę twojego jedzenia, mam go pod dostatkiem, bo mój Pan mnie kocha i daje mi je. Możesz spać spokojnie, nie zniżyłbym się do tego, abym po nie sięgnął. Ja mam swój wspaniały pokarm, a ty żywisz się śmieciami.

Chomiczek słuchał uważnie, nie wiedząc co ma odpowiedzieć. Zastanawiał się, czy zaufać w zapewnienia szczurka. Był już potwornie zmęczony całym konfliktem. Walczył sam ze sobą czy zaufać szczurkowi czy też nie. Będąc potwornie zmęczony przedłużającym się w nieskończoność konflikcie odłożył obawę na bok i zasnął. Przyśnił mu się sen, w którym przebywał w ogromnym pokoju właściciela, z masą pomieszanego jedzenia dla szczurków i dla chomików. Ilość znajdującego się tam jedzenia przewyższała wszystko to, co był w stanie sobie wyobrazić do tej pory chomiczek. W pewnym momencie właściciel przytulił i ucałował chomiczka, po czym powiedział:

"Wszystko jest dla was, moje kochające się pupilki"

Gdy obudził się nazajutrz, naprędce udał się do miejsca pokarmu, aby sprawdzić, czy szczurek faktycznie niczego mu nie ukradł. Patrzył, liczył, ale wszystko się zgadzało. Cały czas jednak rozmyślał o swoim śnie. Co on oznaczał? Czy faktycznie może istnieć takie miejsce? Przez kilka następnych dni borykał się z myślami, aż w końcu zrezygnowany postanowił opowiedzieć o swoim śnie sąsiadowi.

Szczurek odpowiedział:

- Ja nie muszę nigdzie iść, bo wszystkiego mam pod dostatkiem. Pan dba o mnie i kocham go za to, co mi daje.

I tak za każdym razem. Chomiczek natomiast obawiał się, że jak opuści miejsce pokarmu i uda się do wyjścia klatki, by sprawdzić, co jest poza nią, a sen okaże się fałszem to szczurek na pewno pokusi się o jego jedzenie i nie będzie miał czego zjeść, jak wróci z nieudanej wyprawy.

Trwało to jeszcze jakiś czas, aż w końcu chomiczek postanowił udać się na nieznaną wyprawę, by sprawdzić, czy sen był prawdą czy fałszem. Jakieś magiczne uczucie, płynące z pamięci o śnie, który mu się przyśnił ciągnęło go naprzód. W pewnym momencie ostatni raz zagadnął do szczurka:

- Postanowiłem ruszyć na wyprawę. Jeśli chcesz iść ze mną, zapraszam, wyjdźmy ze swoich klatek razem. Jeśli natomiast nie chcesz, proszę cię o to, abyś dochował swojego przyrzeczenia i nie ruszył mojego jedzenia.

Szczurek odpowiedział:

- Nie idę z Tobą, bo mam wszystko, co Pan mi daje, bo Pan mnie kocha i dba o mnie. Przez to też możesz być pewnym, że twojego jedzenia nie ruszę, bo zawsze dostanę go od swojego Pana.

Chomiczek pożegnał się ze szczurkiem i ruszył przed siebie. Wychodząc ze swojej klatki obejrzał się za siebie dostrzegając zarys miejsca, w którym przebywał tak długi czas. Chwilę się wahał lecz odwrócił się i wyszedł ze swojej klatki. Gdy to zrobił zauważył, że już od wejścia leżało mnóstwo jedzenia, wody i wszelkich zabawek zarówno dla szczurków, jak i dla chomiczków. Powiedział:

- Ach ten stary dureń. I kto tu jest idiotą? Jestem w swoim raju.

I rozgościł się w nim. Jadł co chciał, kiedykolwiek chciał, pił wodę, kiedykolwiek czuł się spragniony. Bawił się na wszystkich zabawkach. Widział swoją klatkę i klatkę szczurka, lecz postanowił nie zbliżać się do niego, aby zachować swój spokój. Po pewnym czasie kąpania się w dobrach ofiarowanych mu przez właściciela za jego odwagę i wiarę wspomniał swój sen. Chwilę później odkrył, że dobra, które zdobył wcale nie były tym, czego szuka, lecz była to czułość i dobroć, jaka biła od właściciela i w której rozkoszował się chomiczek. Zatęsknił za spotkaniem ze swoim ukochanym Panem i o tym uczuciu, które temu towarzyszyło. Posmutniał ogromnie, gdy zdał sobie sprawę, że nie tego wcale poszukiwał, co otrzymał. Kolejne dni mijały w coraz bardziej pogarszającym się humorze.

W tym samym czasie szczurek nabrał nieco oddechu i rozkoszował się swobodą i komfortem, który uzyskał, dzięki wyprowadzce sąsiada. Na nowo zaczął odkrywać dawno nie widziane zakamarki swojej klatki. Chwilami spoglądał na wyjście z klatki, lecz stwierdził, że jeżeli by wyszedł z niej, tym samym odrzuciłby dary, które dostał od Pana. Postanowił rozkoszować się spokojnymi dniami spędzanymi w swoim mieszkanku. Jedynie od czasu do czasu przypominał sobie swój sen, który przyśnił mu się kiedyś i te uczucie miłości, które biło od jego Pana, ku niemu.

U jednego i drugiego dni przemijały z coraz większą świadomością samotności, która ich otoczyła. Zaczynali powoli powątpiewać, czy Pan faktycznie ich kocha, skoro ich nie odwiedza, a żyją jedynie samym wspomnieniem snu. Samotność coraz bardziej im doskwierała, do tego stopnia, że zaczęli myśleć o sobie nawzajem i to, o czym rozmawiali. W kolejnych dnia ich wiara w obecność swojego Pana niemal całkowicie się wyczerpała i oboje w tym samym czasie postanowili sprawdzić, czy Pana nie ma czasem u tego drugiego.

Spotkali się przed otwartym wejściem do klatki szczurka. Chomiczek spostrzegł sąsiada i łzy napłynęły mu do oczu. Poczuł radość ze spotkania ze swoim starym towarzyszem życia. Szczurek na widok chomiczka zaczął skakać z radości. W chwilę zbliżył się do chomiczka, objął go i porwał do wspólnego tańca radości. Oboje radowali się, że zobaczyli się nawzajem. W końcu usiedli koło siebie, oboje jednocześnie poczuli uczucie, które towarzyszyło im w ich snach.

Chomiczek powiedział: Choć wyszedłem ze swojej klatki i odnalazłem skarby to wciąż żyłem w swojej klatce. Moje szczęście leży w tym, że mam Ciebie.
Szczurek odpowiedział: Poznałem prawdziwy skarb Pana dla mnie. Jesteś nim Ty i to, że mogę Cię widzieć i kochać.

W szczerej rozmowie obydwoje przyznali, że to, co daje im te niesamowite uczucie to miłość do tego drugiego. Po latach spędzonych w samotności zauważyli, że Pan kocha ich, bo dał im siebie nawzajem, aby mogli siebie kochać, bo to jest to czego tak naprawdę zawsze poszukiwali i czego tak naprawdę pragnęli.

Szczurek powiedział:
- Kocham Cię mój bracie, gdyby nie twoja odwaga nigdy bym nie ujrzał skarbu, jaki mam przy sobie.

Chomiczek odpowiedział:
- Kocham Cię mój bracie, gdyby nie twoja wyjątkowość, nie spostrzegłbym, że jesteś taki wyjątkowy.

Mocno wtuliły się w siebie. Trwały tak przez pewien czas, z zamkniętymi oczami, tracąc orientację, gdzie są. W pewnym momencie poczuli, jakby ktoś lub coś podnosiło ich do góry. Dobro bijące wprost z tego uczucia było tak oszałamiające, że każde z nich zastygł w bezruchu rozkoszując się w cudownym uniesieniu. Chwilę później usłyszeli głos Pana, który powiedział:

- Moje wyjątkowe, kochające się pupilki.


Zespół naukowiec.org

Komentarze - bez konieczności logowania!

Brak komentarzy.