Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Empatia wobec osób bezdomnych

Czy zastanawiasz się czasem, czemu bezdomny jest bezdomny? Czy zastanawiasz się czasem, co może on czuć, co przeżywać? Czy jesteś zdolny do empatii wobec bezdomnego? To bardzo trudne, jeżeli chodzi o bezdomnych, o pijaków, ćpunów. Oceniamy ludzi po wyglądzie, bardzo szybko klasyfikujemy ich do poszczególnych grup, etykietujemy, osądzamy bez zamienienia z nimi choćby jednego zdania. Bardzo rzadko jesteśmy empatyczni wobec ludzi z marginesu.

Empatia to „zdolność do pełnego i wrażliwego zrozumienia przeżyć i uczuć drugiej osoby.” (C. Rogers, 1981). Empatia to umiejętność, która pozwala nam odczuć i zrozumieć to, co czuje inna osoba, umiejętność zrozumienia jej perspektywy, jej sposobu spostrzegania świata.

Czy umiemy wczuć się w rolę bezdomnego? To jedno z najlepszych ćwiczeń empatii. Postaw się choć na chwilę w roli tej osoby. Z reguły nie chcemy mieć nic
do czynienia z tymi osobami, nie mówiąc już o tym, aby tracić chwilę czasu na wczuwanie się w jego stan. Po co mielibyśmy to robić? Aby uzmysłowić sobie, że zazwyczaj to są normalni ludzie, którzy pogubili się w życiu. Aby obudzić w sobie empatię, odczuwającą istotę. Aby zauważyć, jak bardzo wydaje nam się, że jesteśmy „lepszym gatunkiem”. Przede wszystkim zrób to dla siebie, dla swojego samorozwoju. Twoja „empatia” najprawdopodobniej niczego nie zmieni w ich życiu, może natomiast zmienić Twoje.
 
Historie osób bezdomnych są różne. Niektórzy trafili na ulicę z własnej winy, niektórzy w wyniku tragedii, niektórzy, bo mieli „pecha w życiu”. Co osoba to odmienna historia, odmienne koleje życia:

1)      Młody człowiek pełen życia traci najbliższych w wypadku samochodowym. Nie umie się pozbierać, załamuje się, sięga po alkohol, traci pracę i mieszkanie

2)      Rozwód małżonków, on
sięga po alkohol, nie umie sobie poradzić w nowej sytuacji, traci pracę, nie ma gdzie mieszkać, kończy na ulicy

3)      Biznesmen inwestuje wszystkie swoje pieniądze w interes. W wyniku zdarzeń losowych traci cały swój majątek i … również kończy na ulicy

To tylko przykłady, historii jest mnóstwo. Bezdomnymi zostają zarówno osoby, które miały „pecha” jak i takie, które „sobie na to zasłużyły”.

Chcę jednak zaznaczyć, że każdy z nas może być w takiej sytuacji. Przyszłość nie jest znana. Dziś jesteś szanowany, bogaty, mądry – jutro bezdomny i obrażany przez wszystkich. Tak wiele wcale nas nie dzieli. Bardzo szybko z jednego świata przedostać się do drugiego. W wielu przypadkach osoby, które stały się bezdomne, zanim do tego doszło byli normalnymi ludźmi, z rodzinami, z jakimś majątkiem, z jakąś pozycją społeczną. Niekiedy w jednej chwili ich świat się walił, niekiedy sami poprzez swoje nałogi latami staczali się. Nam jednak bardzo łatwo przychodzi klasyfikacja wszystkich bezdomnych do jednego worka. Odsuwamy ten temat od siebie etykietując ich jako samych sobie winnych. Nie mówię, że w wielu przypadkach tak jest, ale skąd to wiesz?
 
Autor: Kamil Porembiński, [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

Gdy myślimy o sytuacji, w jakiej znajdują się te osoby od razu myślimy sobie, że my, będąc w ich sytuacji na pewno byśmy sobie poradzili. Czy jesteś tego pewien? Mówisz tak, ponieważ patrzysz na sytuację ze swojej perspektywy, ze swoją siłą psychiczną, której jeszcze nie straciłeś. Pomyśl, że ludzie bezdomni są w swojej sytuacji przede wszystkich dlatego, że stracili motywację, że nie mają siły do walki o lepszą pozycję, że świat się im zawalił. Jak się czujesz, gdy masz doła, „depresję”? Nic Ci się nie chce, uważasz, że nic nie ma sensu. Oni popadli w taki stan permanentnie i z o wiele większą siłą.

Co robisz gdy masz doła? Spotykasz się z rodziną lub przyjaciółmi (oni nie), oglądasz film, słuchasz muzyki (oni nie), kupujesz sobie jakąś nową rzecz, „pocieszkę” (oni nie), ewentualnie upijasz się jak oni (dla nich zazwyczaj to jedyne wyjście na pocieszenie, które powoduje, że ich sytuacja jest nazajutrz jeszcze gorsza). Nie chcę usprawiedliwiać pijaństwa osób bezdomnych, ale z ich perspektywy to z reguły jedyna rzecz, która pozwala im przetrwać - zapomnieć o swojej sytuacji, o tym co się stało.

Wiele „normalnych” osób sięga po alkohol w celu zrelaksowania, w celu odprężenia – nie mając wcale tylu „nieszczęść” na głowie, jednocześnie wyśmiewając/obrażając osoby bezdomne, że piją, będąc w swoim położeniu. Oni po prostu nie umieją inaczej radzić sobie. Dostali złe wychowanie lub nie otrzymali w odpowiednim momencie pomocy, wsparcia innych. Alkoholizm to silny nałóg, choroba, w którą popadają również bogaci, mądrzy ludzie.

Trzeba być naprawdę silnym psychicznie, aby wyjść z ich sytuacji. O wiele silniejszym niż ty jesteś teraz. Wydaje Ci się, że jesteś silny, ponieważ patrzysz na świat ze swojej perspektywy. W twoim świecie masz wiele możliwości leczenia swoich kryzysów. W ich
świecie nie miałbyś nic, oprócz obelg, zgorszenia społeczeństwa. Jeżeli taka osoba chce poprawić swoją sytuację musi zarzucić swoje jedyne źródło przyjemności (alkohol), uświadomić sobie, że wiele pracy czeka go, aby coś zmienić w swoim życiu bez żadnego wsparcia, mierząc się z obraźliwymi opiniami społeczeństwa. Z tym, że z reguły nie mają do czego wracać. Nie mają żadnej motywacji, która pchałaby ich od góry. Brak bliskich, brak perspektyw, brak środków.

Tak, lubimy uważać się za lepszych od innych, lubimy oceniać osoby bezdomne jako „podludzi”. Bardzo dziwny zwrot – „wychodzenie na ludzi” – jak gdybyśmy byli bardziej ludzcy od nich. W dużej liczbie przypadków to bezdomny będzie bardziej empatyczny, będzie bardziej altruistyczny i bezinteresowny do obcych niż „normalni ludzie”.
 
Autor: katw311, [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

Nie chcę tutaj usprawiedliwiać wszystkich bezdomnych – nie w tym rzecz. Co osoba - to historia. Chodzi o Ciebie – o to, abyś uświadomił sobie, że życie bywa przewrotne, że masz szczęście, że urodziłeś się i wychowałeś w porządnej rodzinie, że nie spotkała Cię wielka tragedia, że rodzice nauczyli Cię, że alkohol nie rozwiązuje problemów, a je przysparza. A Ty co robisz? Wciąż narzekasz i narzekasz na swoją sytuację, na swoją pracę, na swoje życie….

Nie mówię, abyś nagle przytulał ich na ulicy, dzielił się pieniędzmi. Dojrzyj po prostu człowieka w człowieku. Jeżeli będziesz umiał być empatyczny wobec ludzi z marginesu społecznego, będziesz potrafił być empatyczny wobec innych ludzi. Potraktuj to jako swój samorozwój. Wzrastaj jako człowiek, nie jako trybik w machinie konsumpcjonizmu.

- naukowiec

Komentarze - bez konieczności logowania!

Brak komentarzy.