Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Fundacje – biznes czy pomoc?

Mam dylemat pisząc ten artykuł. Chciałbym pomagać innym, zwłaszcza najmłodszym. Z drugiej jednak strony nie chciałbym być oszukiwany przez naciągaczy. Jak oddzielić jedno od drugiego? Na ile działalność danej fundacji podyktowana jest rzeczywistą chęcią niesienia pomocy a na ile przykrywką do robienia niezłego biznesu? Gdzie leży granica?

Ostatnio bardzo często otrzymuję wiadomości od różnego rodzaju fundacji mających na celu pomoc chorym dzieciom w walce z chorobą. Otrzymuję je zarówno w postaci maila, w postaci polubionego przez znajomych artykułu na facebooku czy też odbierając telefon od fundacji. Jak mam rozpoznać, jaki jest prawdziwy cel tych fundacji? Czy w ogóle powinniśmy zastanawiać się nad tym?

Popieram działalność fundacji. Toleruję fakt, że fundacje część zgromadzonych
pieniędzy wykorzystują na samo funkcjonowanie fundacji. Przecież Ci ludzie, poświęcając część swojego dnia na pozyskanie środków dla podopiecznych muszą z czegoś żyć. Muszą opłacić koszty jakiejś reklamy, promocji, koszty utrzymania biura. To jest dla mnie zrozumiałe… fundacja musi się jakoś utrzymać. Osoby te pracują na rzecz fundacji - ich praca pozwala zgromadzić większą ilość środków na szczytny cel. Niemożliwym byłoby, aby zatrudniać do fundacji jedynie wolontariuszy i oczekiwać, że będą pracować tak, jakby byli oni w pracy. Posiadanie wykwalifikowanej kadry w zbieraniu środków pomaga zebrać większą ich ilość. Aby dotrzeć do większej liczby osób chcących podzielić się swoimi pieniędzmi z potrzebującymi należy zrobić odpowiednią reklamę, kupić bazę danych, przygotować profesjonalnie stronę internetową, aby budziła zaufanie. Ogólnie rzecz mówiąc zadbać o wizerunek i kanały dotarcia do ludzi.

Jest to dla mnie
oczywiste, że jakąś część przekazywanych środków poświęca się na wynagrodzenia dla osób, na działalność biura. Gdzie jednak leży granica? Granica, w której to dalej będzie pomoc innym a nie biznes pod przykrywką pomocy dzieciom. Jak zareagowalibyście, gdybyście dowiedzieli się, że fundacja, którą wspieracie jedynie 10% gromadzonych środków przeznacza podopiecznym a 90% na działalność biura? A jak, gdyby to 80% środków było przeznaczanych na pomoc (cele statusowe fundacji) a jedynie 20% na utrzymanie biura?

No właśnie, gdzie leży ta granica?

Jakiś czas temu regularnie wpłacałem na konto jednej z działających w Polsce fundacji. Panie dzwoniące do mnie były sympatyczne, cel szczytny – pomoc dzieciom / rodzinom z dziećmi chorych na nietypowe, ciężkie choroby. Strona internetowa budziła zaufanie. Wszystko się zgadzało. Moja pomoc fundacji trwała około 1,5 do 2 lat. Za każdym razem Panie przez telefon informowały mnie, że wszystkie środki gromadzone przez fundację idą na pomoc podopiecznemu – zawsze zwracały się z konkretnym przypadkiem. Ostatniego razu coś mnie jednak tknęło. A może warto byłoby choć trochę sprawdzić tę fundację. Po pierwsze, zacząłem wyszukiwać w Internecie informacji o danej fundacji. Trafiałem na pozytywne jak i negatywne informacje. To, że ktoś niepochlebnie się o kimś wypowiada nie znaczy jeszcze, że coś jest nie tak.. być może były pracownik chce odgryźć się za zwolnienie. Nie mogłem znaleźć żadnych wiarygodnych informacji, które mogłyby „ocenić” fundację.

Na szczęście przypomniałem sobie, że fundacje mają obowiązek przedstawiania sprawozdań finansowych za minione lata swojej działalności – przynajmniej takie, które działają legalnie i uczciwie, a tylko takim najczęściej chcemy pomagać. Wróciłem na stronę i bardzo szybko odnalazłem zamieszczone sprawozdanie. I spojrzałem na rachunek zysków i strat za poprzedni rok. Odnalezienie się w przedstawianych tam liczbach nie stanowiła dla mnie problemu. Po analizie rachunku wyszło mi, że fundacja na cele statusowe poświęcała około 20% tego, co zebrali od darczyńców…. reszta szła na wynagrodzenia, usługi obce, ubezpieczenia społeczne, zużycie materiałów i usług.

Zacząłem zatem dopytywać Panią pracującą w fundacji, oczekującą ode mnie kolejnej wpłaty o to, ile faktycznie środków idzie na pomoc. W pierwszej odpowiedzi usłyszałem, że 100%. Po moich dociekaniach odnośnie sprawozdania Pani stwierdziła, że około 66%. Opierała się jednak na tym, co przełożona jej powiedziała (mam nadzieję). Dalej zwróciłem uwagę na kolejne błędne informacje (w porównaniu do sprawozdania). Po kilku dniach Pani odezwała się informując mnie, że ona nie jest w stanie udzielić mi takich informacji, ponieważ nie zna się na tym, ale przekazała sprawę do przełożonej (szefowej całej fundacji), która obiecała, że skontaktuje się ze mną w tej sprawie …. do tej pory nikt się nie odezwał, a telefony od fundacji przestały dzwonić.

Co robić? Czy rozdmuchiwać sprawę czy nie? Z jednej strony mam wrażenie, że ktoś jawnie mnie oszukał, z drugiej natomiast myślę
sobie, że choć duża część środków została spożytkowana w inny sposób to jednak jakaś część pieniędzy poszła na pomoc, być może komuś ta fundacja „uratowała” życie. I to był mój dylemat.

Po głębszej „wewnętrznej” analizie doszedłem do wniosku, że jak dla mnie poziom zarabiania pieniędzy przez fundację nie powinien przekraczać jednej trzeciej zgromadzonych środków, około 33%. Według mnie to uczciwy próg. Przy takim rozłożeniu mam poczucie, że faktycznie większość środków idzie na pomoc potrzebującym a nie na pensje osób pracujących w fundacji.

Po pewnym czasie ktoś podesłał mi link z prośbą pomocy innej fundacji. Nauczony doświadczeniem sprawdziłem najpierw sprawozdanie. Okazało się, że ta kolejna fundacja ponad 80% zgromadzonych środków przekazywała na pomoc. To był dla mnie satysfakcjonujący poziom i wsparłem fundację.

Nie chcę oceniać tamtej fundacji – sam nigdy już jej nie wesprę, gdzie indziej leży mój „próg”. Czy fundacja działa uczciwie i etycznie – być może pomogła kilku osobom… czy jeden dobry uczynek likwiduje inne?

Jedno mogę poradzić – wspierając daną fundację – czytajcie sprawozdania. To nic trudnego tak naprawdę. Przede wszystkim należy patrzeć na pozycje: przychody i koszty… znaleźć pozycje związane z działalnością nieodpłatną pożytku publicznego (zarówno koszty jak i przychody). Niektóre fundacje w ramach przekazania środków oferuje wysłanie jakieś rzeczy, np. książki, albumu – należy wtedy spojrzeć na przychód ze sprzedaży i odjąć wartość sprzedanych towarów i materiałów. Spójrzcie na poziom wynagrodzeń, usług obcych.

Warto sprawdzić sprawozdanie – jest to pewna metoda oceny wiarygodności danej fundacji, jeżeli chcesz wiedzieć czy działają uczciwie.

- naukowiec


Komentarze - bez konieczności logowania!

Sprawdzenie tego czy fundacja nie jest tylko fikcyjnym przedsiębiorstwem służącym wyciąganiu pieniędzy z kieszeni ludzi ma coraz większe znaczenie. Ja staram się sprawdzić chociaż podstawowe informacje, wpis do krs itp. na stronie Crefo.pl

Autor: Doris