Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Odejście od kościoła a obchodzenie świąt

Czy ktoś, kto odszedł z kościoła (formalnie lub nieformalnie) ma prawo obchodzić święta? Wielu ludzi, którzy zrezygnowali z uczestnictwa we wspólnocie katolickiej zadaje sobie to pytanie. Z jednej strony nie chcą być już katolikami, z drugiej mają silnie zakorzenioną potrzebę obchodzenia świąt razem z bliskimi. Czy muszą odrzucać tę potrzebę z racji podjęcia decyzji o apostazji? Nie, nie muszą – święta to nie tylko kwestia religii, to kwestia tradycji.

Apostazja oznacza porzucenie wiary religijnej, odejście od wspólnoty religijnej. Rozumiana jest ona jako świadome, dobrowolne wyrzeczenie się
bycia członkiem kościoła. Apostazja często rozumiana jest jako uzewnętrznienie swojej decyzji. Jest to akt publiczny. Osoba opuszczająca kościół czyni to publicznie. Termin apostazji można również rozszerzyć do apostazji osobistej. Z racji skomplikowanych procedur dokonywania formalnej apostazji lub z braku chęci uzewnętrzniania swoich przemyśleń i decyzji osoby często odchodzą z kościoła nieformalnie. Nadal istnieją w różnych księgach jako członkowie kościoła, ale osobiście w ogóle nie identyfikują się z daną religią, nie uczestniczą w obrzędach religijnych, nie przestrzegają przykazań narzuconych przez kościół. Bardzo często nie chce im się dokonywać jakikolwiek formalnych
kroków w celu zerwania komuniki z kościołem, aczkolwiek w rozmowach prywatnych twierdzą, że nie są już katolikami (lub wyznawcami innych religii).

Nie wchodząc w powody odejścia tych osób od wspólnoty kościelnej – zerwały (przynajmniej wewnętrznie, osobiście) swój związek z kościołem. Aby być konsekwentnym, osoby takie odrzucają również święta, takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Próbują ich nie obchodzić. Próbują, ponieważ dla znacznej liczby takich osób jest to trudne.

Po pierwsze presja bliskich – święta są zazwyczaj obchodzone wraz z rodziną. Osoby takie nie chcą powodować przykrości swoim bliskim. Po drugie presja środowiska – w czasie świąt – gdzie człowiek nie spojrzy tam święta, mikołaje, zajączki, baranki, prezenty itd., itd. Czas pracy również uzależniony jest od tego, kiedy są obchodzone święta. Po trzecie zachodzi również wewnętrzna potrzeba obchodzenia świąt z rodziną – od urodzenia osoby te obchodziły święta, spotykały się z rodziną, przeżywały piękne radosne chwile związane z okresem świątecznym.

Z przynajmniej tych powodów (a pewnie są również inne) rezygnacja ze świąt stanowi duże wyzwanie dla osób odchodzących z kościoła. Pojawia się u nich konsternacja i chęć nie bycia hipokrytą. Mówią do siebie - jak to? Z jednej strony nie wierzę w te głupoty, z drugiej obchodzę święta? Jestem hipokrytą….
Czy koniecznie muszą oni „gryźć się z myślami”? Nie, jak najbardziej można obchodzić święta będąc poza kościołem. Święta to piękny (przynajmniej dla niektórych) okres, czas spędzany wspólnie z bliskimi. Nie trzeba odrzucać świąt, odrzucając religię. Święta to nie tylko kwestia wiary – to kwestia tradycji. Obchodzenie ich stało się naszą tradycją, tradycją naszej rodziny. Święta to czas dla rodziny, można powiedzieć, że to święta rodzinne.

Wychowano nas w takiej a nie innej tradycji. Od kilkunastu, kilkudziesięciu lat świadomie obchodzimy święta, pielęgnujemy tradycję, obrządki. Dla dziecka wychowanego w duchu świąt można powiedzieć, że stało się to czymś naturalnym, tradycyjnym, rodzinnym. To tak, jakby kazano komuś przestać w dniu dziecka kupować naszym dzieciom prezenty. Święta stały się przede wszystkim świętami rodzinnymi, to czas spędzany wspólnie z rodziną.

Jeżeli zatem osoba odchodzi z kościoła powinna zaniechać
obchodzenia z bliskimi świąt? A dlaczego miałaby to robić, skoro chce? Dla tej osoby to są święta rodzinne, a nie święta religijne. To ich osobista tradycja, którą mogą kultywować, niezależnie od tego czy wierzą czy nie.

Czy ktoś pytał ich czy zgadzają się być wychowani w duchu wiary katolickiej jak byli chrzczeni lub prowadzeni na lekcje religii lub do pierwszej komunii? Czy ktoś ich pytał czy chcą obchodzić święta? Nikt ich o to nie pytał, czy chcą być tak wychowani. Skoro nikt ich nie pytał to nie ma prawa teraz odbierać tym ludziom ich tradycji, którą w nich zaszczepili. Skoro dana jednostka została wychowana w takich duchu, w takiej tradycji, zakorzeniono w niej pewne schematy, pewne rytuały, to ma prawo je obchodzić, jeżeli czuje taką potrzebę, niezależnie od tego czy wierzy czy nie, czy jest członkiem czy nie kościoła.
Święta to nie tylko kwestia tego czy wierzymy czy nie. Z racji, że wiara i tradycja zostały nam narzucone od najmłodszych lat i uczestniczyliśmy w nich (chcąc nie chcąc) od początku swojego życia – święta stały się świętem przede wszystkim rodzinnym, a nie religijnym.

Zatem, obojętnie czy wierzysz czy nie, czy chodzisz do kościoła czy nie… jeżeli masz tylko ochotę obchodzić święta, obchodź je i ciesz się nimi, niezależnie od Twoich przekonań religijnych. To nie jest hipokryzja.

- naukowiec

Komentarze - bez konieczności logowania!

ale ty jesteś pusty w środku

Autor: mada