Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Czy można połączyć wszystkie religie w jedną?

Czy istnieje możliwość połączenia różnych religii w jedną wielką spójną religię, wyznanie? Wydaje się to być niemożliwe. Nie mówię o ekumenizmie, czyli połączeniu w jedno różnych odłamów chrześcijaństwa. Mówię o połączeniu wszystkich religii – połączenie chrześcijaństwa, buddyzmu, hinduizmu, muzułmanizmu, judaizmu i innych religii. Czy świat nie byłby piękniejszy, gdyby w świecie była tylko jedna religia, jedno wspólne wyznanie?

Obecnie religia bardziej dzieli ludzi niż łączy. Zauważcie ile mamy różnych wierzeń religijnych oraz odłamów tych wierzeń? Za wikipedią (2014): w zależności od szacunku istnieje od 4 do 10 tyś religii. Samych wyznań chrześcijańskich jest ok. 40 tysięcy.

Jak
wiele było (i jest nadal) w historii świata wojen na tle religijnym? Ile ludzi umarło tylko dlatego, że wierzyli w coś innego niż ktoś inny? Nawet obecnie wiele krwi przelewa się w imię „wiary”.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że większość z religii (nie znam wszystkich) zakłada miłość do bliźniego, miłość do Boga i świata. Skoro religie mówią, aby kochać innych to dlaczego zabija się w imię religii? Bezsens. Religie obecnie dzielą ludzi a nie łączą ich. Łączą ich tylko w małych grupkach, nie pozwalając swoim wiernym innego sposobu myślenia.

Dajmy przykład różnych odłamów chrześcijańskich. W historii Europy było wiele konfliktów pomiędzy protestantami a katolikami. W imię czego? W imię religii chrześcijańskiej, której jednym z najważniejszych przykazań jest miłość do bliźniego. Czym różnią się różne
odłamy religii? Zazwyczaj tym, co świeckie, np. którą ręką się żegnamy, jak ma wyglądać krzyż, czy powinien być celibat czy nie, które święta (ustanowione przez człowieka) należy obchodzić… itd… a według mnie najważniejszą różnicą między nimi jest to, kto jest „szefem” danej religii.

Czy świat byłby piękniejszy, gdyby istniała tylko jedna religia, tylko jedno wierzenie? Wchodząc „głębiej” w daną religię można znaleźć wiele elementów wspólnych dla różnych religii, spójnych zwłaszcza w kontekście kanonów. Każda z wielkich religii chce dobra ludzkości, miłości, uczciwości, moralności itd. To, co zazwyczaj dzieli jest bardziej ludzkie niż boskie. Różnice polegają na przede wszystkim na uznaniu tego, kto był Bogiem, a kto nie oraz to, jak należy odprawiać różne obrzędy (notabene wymyślone przecież przez człowieka).

Pomimo tego, że byłoby to czymś pięknym w historii ludzkości nie wydaje się, aby było możliwe – aby odłożyć różnice na bok, a szukać elementów wspólnych i zjednoczyć ludzi.

Czy naprawdę myślicie, że jeżeli Bóg istnieje to tylko jednemu narodowi dał „tajemny klucz” do zbawienia? A co z miłosierdziem Boga i jego dobrocią? A co małymi dziećmi, które rodzą się i wychowują w tej „innej religii”.. czy miłosierny Bóg od urodzenia skazywałby niewinne dzieci na „złą wiarę”? Przecież człowiek wychowany w innej wierze nie ma szans wierzyć w coś innego. Wszechmogący Bóg by o tym nie wiedział? Myślę, że religia jest jedna… a wszelkie odłamy są wynikiem działalności człowieka, nie Boga. To człowiek tworzy podziały, nie Bóg.

Jedynym znanym mi człowiekiem, który starał się łączyć ze sobą różne religie był OSHO, a dokładnie Rajneesh Chandra Mohan Jain, szeroko znany również jako Bhagwan Shree Rajneesh. Co więcej, Osho, nie szukał różnic pomiędzy religiami, lecz elementy wspólne dla różnych religii. Jego interpretacje różnych wyznań religijnych, np.:

Ewangelia Tomasza. Komentarze Osho (chrześcijaństwo)
Tao trzy skarby. Komentarze do TAO TE CHING Lao Tzu
A trawa sama rośnie. Komentarze do przypowieści ZEN
Księga mądrości. Siedem Punktów Treningu Umysłu. Komentarze do traktatu Atishy
Wedanta. Siedem kroków do Samadhi Akshya Upanishad
Zaratustra: Bóg, który tańczyć potrafi
i inne

stanowią próbę połączenia różnych religii, sprawdzenia ich do jednego mianownika. Osho próbuje łączyć, nie dzielić. Lektura jego książek pozwala poznać różne inne religie i wierzenia, pozwala odkryć, że tak naprawdę różne religie mówią o tym samym, a wielowiekowy przekaz poszczególnych „świętych dzieł” został zniekształcony
przez historię i przywódców religijnych.

Czytając teksty Osho – nie musicie w to wierzyć, ale pozwala Wam spojrzeć na swoją religię w inny niż dotychczas sposób. Warto zapoznać się z niektórymi pozycjami Osho. Polecam, zwłaszcza dla osób otwartych na doświadczenie, na osób poszukujących, dla osób „nie-zamkniętych na jedną prawdę”.

Postawę Osho, można (w wielkim uproszczeniu) przyrównać do postawy niereligijności, która nie zakłada, że Bóg czy „siła wyższa” nie istnieje (jak w ateizmie) lecz odrzuca wszelkie religie i ich obrzędy.

Skoro istnienie różnych religii przysparza tak wiele cierpienia na świecie to czy warte są one tego, aby istniały niezależnie? Co to za religia, która „w imię Boga” zabija, okrada, gwałci, kaleczy, wyśmiewa innych? Bądźmy otwarci na innych, na ich poglądy i wiarę. Jeżeli Bóg istnieje, jeżeli jest miłosierny i sprawiedliwy to nie może istnieć „naród wybrany”! Każdy ma taką samą szanse na poznanie. Jeżeli każdemu nowonarodzonemu dziecku Bóg daje taką samą szansę (jest miłosierny) to w każdej z religii musi być ziarno prawdy.

To obrzędy dzielą ludzkość, coś, co zostało wymyślone przez człowieka. Każda religia, każdy odłam ma swoje obrzędy, swoje przykazania. Zauważ co się stało! Obecnie prawo ustanowione przez daną wiarę (przez kapłanów) jest ważniejsze od słów danego „proroka”. Miłość do bliźniego jest mniej ważna od agresji (słowo też może być agresją). Podoba mi się podejście Osho, który stwierdził, że kościoły (ma tu na myśli różne religie) oddalają ludzi od Boga, a nie ich przybliżają.

- naukowiec

Komentarze - bez konieczności logowania!

Dobrze się ukierunkowujesz!
Pamiętaj, że i na samym tylko OSHO też skupiać się nie można, ale pewnie to wiesz :) po prostu nie zapominaj o tym by nie skupiać się na czymkolwiek bardziej niż na pozostałej reszcie. Trzeba zawsze wychodzić ponad to wszystko co do tej pory poznałeś. Szerzej, wyżej, głębiej - jednocześnie.
Możemy być pewni tylko (aż!) 3 kwestii :
1. Odróżniamy ogólnie pojęte "dobro" od ogólnie pojętego "zła" - mamy więc - nazwijmy to umownie : świadomość wartości (warto ją pielęgnować),
2. Z naszego punktu widzenia (co warto podkreślić) mamy zawsze całkowitą wolność przy każdym wyborze.
3. Posiadamy - jak to samemu nazywam - tzw. samoświadomość. A więc świadomość nas samych, naszego jestestwa, ego, ja itd. itp. w kontekście do większej CAŁOŚĆI WSZYSTKIEGO (w którym wyczuwamy, że z ową całością Bogiem jesteśmy nierozerwalnie połączeni/ składamy się na nią).
Wystarczy w mojej opinii bazować na tych 3 PRAWDACH i zagłębiając się w nie coraz bardziej, szerzej, przy jednoczesnym wznoszeniu się ponad wszelkie ograniczenia i problemy - jesteśmy w stanie poznać odp. na wszelkie pytania ;).

Pozdrawiam bardzo serdecznie!

Autor: Kesh

jasne, nie chodzi tylko o OSHO, wielu innych przed nim i po nim (np. E. Tolle) mówi o tym samym, innymi słowami, aczkolwiek OSHO bardzo dużo tego on bardzo wiele, ale też sam podkreśla, czego się trzymam, że jego nauki też trzeba kiedyś porzucić... i jak to Ty powiedziałeś, wychodzić ponad to co już znane... choć samo stwierdzenie ponadto jest tutaj mylące, ale mam nadzieję, że o co mi chodzi.

punkt 2 i 3 - zgoda, nad 1 bym polemizował... czy aby na pewno odróżniamy? A jeżeli tak to odróżnianie jest już rozdzielaniem rzeczy w swojej całości. Wydaje mi się, że bardziej czujemy "dobro" i "zło".

Autor: naukowiec

czy uśrednianie dobra ze złem ma sens?

Autor: analfabeta