Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.



blog Trzecim Okiem Pornografia – blokować czy nie?

„Odgrzewany kotlet” – zwłaszcza tuż przed wyborami. Jak bumerang wraca temat pornografii wśród polityków. Zazwyczaj poruszany tuż przed wyborami. Chwytliwy, czytliwy – mnóstwo zwolenników jak i przeciwników. Czy jako społeczeństwo powinniśmy blokować dostęp do stron z treściami pornograficznymi?


Niekorzystny wpływ oglądania treści pornograficznych został wykazany w niejednych badaniach psychologicznych. To jest fakt, niepodważalny, przynajmniej odnośnie filmów o bardziej odważnej tematyce. Problem w szczególności dotyczy młodych widzów, zwłaszcza nastolatków, osób poniżej 18 roku życia. Zamiast kluczowych rozmów z rodzicami czy dobrze zorganizowanej edukacji seksualnej w szkołach młode osoby „uczą” się miłości
oglądając filmy. To z reguły powoduje zniekształcenia w postrzeganiu kobiet, mężczyzn i aktów miłosnych. Nastoletnie osoby „nafaszerowane” są już w młodych wieku zniekształconym przez filmy obrazem, odbiegającym od rzeczywistości.

Czy powinniśmy jako społeczeństwo blokować strony internetowe o pornograficznej tematyce, na których za pomocą dwóch, trzech kliknięć, darmowo jesteśmy w stanie obejrzeć film o (prawie) dowolnej tematyce pornograficznej? Nie tędy droga!

Jak my uwielbiamy zakazywać i nakazywać, zwłaszcza politycy, kościół. Najłatwiej powiedzieć: MASZ TEGO NIE ROBIĆ! I już. Gorzej przetłumaczyć dlaczego… To tak jak z dzieckiem… możemy jako rodzice powiedzieć – masz tego nie robić, możemy też wytłumaczyć dziecku dlaczego uważamy, że nie powinien tego
robić. Najłatwiej jest zakazać, jedna ustawa i problem z głowy, gorzej edukować. A to właśnie jest klucz do sukcesu w tym temacie.

Edukacja, edukacja, jeszcze raz edukacja. To jest droga, którą mądrzy ludzie powinni iść w tym temacie. Czy blokowanie tych stron da coś? Nic, zupełnie nic, poza tym, że stoczymy się jako kraj w liberalnym podejściu do świata, poza tym, że zamiast zarobku wydawców internetowych tych stron zaczną zarabiać wydawcy rodzimych filmów i magazynów porno. Jasne, możemy iść jako kraj w kierunku Rosji, Korei Północnej czy też Arabii Saudyjskiej. To też droga, ale w przeciwnym do naturalnego kierunku rozwoju. To, że politycy zabronią dostępu do stron niczego nie zlikwiduje.

Edukacja seksualna jest o wiele bardziej kosztochłonna, dłużej trwa, ale też daje realne skutki. Jest to właściwe rozwiązanie, ponieważ nie opiera się na zakazywaniu, ale tłumaczeniu, pokazywaniu, edukowaniu. Odpowiednia edukacja sprawi, że ludzie sami odejdą od tych treści, sami nie będą chcieli ich oglądać, a jeżeli nie będzie „rynku zbytu” to i wydawców nie będzie – taki właśnie powinien być kierunek, nie blokować podaży, ale zabrać popyt. Podaż wtedy sama zlikwiduje się, zgodnie z teorią równowagi popytu i podaży. Gdy nie ma popytu, podaż nie istnieje. No ale, edukacja kosztuje, daje rezultaty w późniejszym terminie, o wiele później niż następne wybory samorządowe, parlamentarne czy prezydenckie.

Czy jesteśmy w stanie zakazami wyplenić w nas zainteresowanie seksem, filmami pornograficznymi? Oczywiście, że nie. To, że będzie obowiązywał zakaz niczego nie zmieni. Nadal będziemy się tym interesować, zmienimy jedynie medium.

Dlaczego nie zabraniamy picia alkoholu czy palenia papierosów? I jedno i drugie, tak jak pornografia szkodzą człowiekowi. Dlaczego, skoro wiemy o niekorzystnym wpływie alkoholu na ciało i psychikę do tej pory nie wprowadzono prohibicji? Próbowano już w Stanach Zjednoczonych w latach 20-tych XX wieku. I co się stało? Ludzie i tak pili pomimo zakazu. Al Capone, jeden z najsłynniejszych gangsterów świata zarobił fortunę na tym zakazie. To nie działa.

Działa natomiast edukacja. Zauważcie, że obecnie wiele osób nie pali już papierosów, wiele z nich rzuciło nałóg, a wśród młodych osób coraz mniej sięga po tą używkę. Odpowiednia edukacja antynikotynowa spowodowała, że ludzie sami od tego odchodzą, uważając to za zły nałóg.

A my co robimy jako społeczeństwo? Odsuwamy temat edukacji seksualnej w szkołach jako temat niezręczny, niewygodny. A to właśnie prowadzona przez specjalistów (psychologów, pedagogów, seksuologów) nauka mogłaby rozwiązać cały problem. Nie można mówić, że nastolatki nie powinny uczyć się o seksie… one już dawno o nim wiedzą, ale z nieodpowiedniego źródła, dlatego, że te odpowiednie nie zostało im dane. Czy jest możliwe, aby nastolatki nie interesowały się seksem? TO NIE MOŻLIWE! To naturalne, że interesujemy się współżyciem – nie zmienimy tego żadnym
blokowaniem. My zamiast edukować chcemy zabić zainteresowanie – nie damy rady! Tego nie da się zabić, chyba, że staniemy się drugą Koreą Północną. Możemy jedynie wybrać jak przekażemy im tą wiedzę.

Zablokujemy strony, znajdzie się inny kanał dostępu. Droga donikąd…

Seks był, jest i będzie jednym z najbardziej interesujących nas rzeczy. Nie zmienimy tego! (Chyba, że zaczniemy mieszać coś w genach). Uczmy zatem miłości, uczmy piękna, a nie agresji i zakazów. Uczmy odpowiedniego podejścia, zrozumienia, nie mówmy, że to nie istnieje.

Dla przykładu… jeżeli moglibyśmy kupować w sklepach jedynie niesmaczne jedzenie to czy ludzie przestaliby jeść? Nie, kupowaliby to, co jest i mówili, że smaczne. Nie mogą przestać jeść. Dopiero wprowadzenie naprawdę smacznego jedzenia spowodowałoby poznanie co jest dobre a co nie. Tak samo z seksem. Pokazujmy, nie wstydźmy się tego. Pokazujmy we właściwy sposób. Nie pokazując sprawiamy, że poznaje seks z innej strony.

Zapytacie – ok., ale jak to w praktyce ma wyglądać? Wyglądać ma tak, że nie boimy się edukować młodych ludzi w tym temacie. My, a nie filmy mamy w pierwszej kolejności zacząć edukację! Jeżeli człowiek zawczasu pozna co jest dobre a co nie, wybierze to co dobre.

Co więcej, edukacja powinna dotyczyć nie tylko młodych ludzi, również starsze pokolenia, zwłaszcza pod kątem „przekazywania wiedzy”. Starsze pokolenia były edukowane w ten sam sposób. Jak zatem rodzice mają przekazać odpowiednią wiedzę dzieciom? Będą uczyć w ten sam sposób jak byli uczeni, zakazem i nakazem, który do niczego nie prowadzi.

- naukowiec


Komentarze - bez konieczności logowania!

Szkodliwość pornografii?
W przypadku dorosłych takie domniemanie jest co najmniej nieuprawnione.
A pornografia w przypadku młodych ludzi może być nawet… pożyteczna:

Autor: Mariusz Rozpędek

głupota. pozwalać czy nie?

Autor: pornograf