Niewinność jest lilią cnót. Franciszek Salezy

Osobisty przypadek działania psychoimmunologii

Jakiś czas temu osobiście doświadczyłem pozytywnych skutków działania psychoimmunologii. W kilka dni pojawiła mi się na ciele narośl, która z każdym dniem ciągle powiększała się i bolała coraz bardziej. Odczuwałem duży dyskomfort ponieważ utrudniało mi to funkcjonowanie, aż do tego stopnia, że miałem problemy z siedzeniem na krześle czy fotelu.

Wciąż atakowały mnie myśli, że to może być coś bardzo poważnego i im bardziej tak myślałem tym narośl powiększała się. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że tym, co mnie wyleczy jest mój własny spokój. Zrezygnowałem z myśli o tym, że może być to coś poważnego i zacząłem normalnie funkcjonować, tak jak funkcjonowałem przed wystąpieniem tych objawów. Każdą myśl, która sugerowała, że powinienem się martwić zaobserwowanymi objawami zastępowałem myślami, że wszystko jest w porządku i nie mam czym się martwić. Zacząłem normalnie funkcjonować, nie przejmując się tym, czym ta narośl mogła być.

Te podejście sprawiło, że narośl zniknęła w ciągu dwóch dni. Nie było po niej żadnego śladu a ja, oprócz tego, że wyleczyłem się to na własnym przypadku zaobserwowałem potęgę psychoimmunologii.

To tak jak z samoistnym leczeniem się ran przy skaleczeniu. Jeżeli oceniamy, że skaleczenie nie jest dla nas groźne, nie martwimy się nim i odpuszczamy sobie obawy związane z konsekwencjami takiej rany, rana samoistnie goi się.

Nasz umysł ma moc do tego, by móc się samemu uleczyć z jakiejkolwiek choroby, jeśli zamiast obawy przyjmujemy spokój.

Głównym czynnikiem jest tutaj faktyczne przyjęcie pozytywnych myśli, a odrzucanie negatywnych. Im bardziej martwimy się o nasze zdrowie tym bardziej jesteśmy podatni na choroby. Im mniej martwimy się o nie tym wszelkie choroby nas omijają, ponieważ jesteśmy chronieni przez potęgę naszego zdrowego umysłu.