Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Racjonalizacja

Racjonalizacja jest jednym z mechanizmów obronnych, polegającym na „użyciu samooszukujących się usprawiedliwień nieakceptowanego zachowania lub niepowodzenia”[1].

Racjonalizacja, jest dość często stosowanym mechanizmem obronnym, polegającym na nieadekwatnym wyjaśnianiu przyczyn zachowania. Może ona z jednej strony przybierać formę nieprawdziwego, błędnego przedstawienia własnych motywów i dążeń, z drugiej zaś – zatajenia dążeń społecznie niepożądanych i wymieniania tylko tych mile widzianych.

Takie samooszukiwanie się jest powszechnie stosowane przez ludzi, niezależnie od płci, wieku, wykształcenia czy pozycji społecznej.

Oto kilka przykładów:

Asia wyciąga z pralki ulubioną bluzkę, która całkowicie zniszczyła się w praniu. „A tam, trudno i tak nie wyglądałam w niej dobrze”. 
Martyna maluje firmową szminką usta. Podczas tego zabiegu szminka pękła na pół. „W sumie ten kolor do mnie nie pasował” – stwierdza.
Krystian miał napić się kieliszek wina do obiadu, po czym sięga po drugi. „W sumie wino jest dobre na trawienie” – mówi.
Kowalskiemu ktoś zarysował auto. „Trudno, to i tak stary rzęch”.

Zdaniem E. Aronsona racjonalizacja to zachowanie mające na celu zmniejszenie dysonansu, jest ono obrońcą ego, może być bardzo użyteczny, gdyż chroni ego przed nieustannym zagrożeniem, a co więcej – utrwala poczucie stałości oraz wysokiej samooceny. Nikt nie chce przecież myśleć o sobie, że jest głupi albo co gorsze, że jest nieudacznikiem.

Przecież Aśka woli stwierdzić, że w bluzce wyglądała grubo, niż pomyśleć o sobie, że jest idiotką wrzucając do prania białą bluzkę razem z czerwoną. Albo taki Kowalski, woli pomyśleć, że samochód i tak jest do niczego i jedna rysa więcej niewiele już zmieni, aniżeli stwierdzić, że jest totalnym nieudacznikiem, bo zaparkował auto nie tak, jak powinien.

Jeśli mamy zrobić coś złego, dużo łatwiej nam przyjdzie wmówienie sobie, że to nie jest w końcu takie straszne. Podobnie będzie w sytuacji, kiedy zrobiliśmy coś (np. jak Aśka), z czym ciężko nam się pogodzić, dużo łatwiej przyjdzie nam to zaakceptować, jeśli powiemy sobie, że w końcu to nie było
taką najgorszą rzeczą.

Racjonalizacja jest mechanizmem obronnym, który nie prowadzi do żadnego konstruktywnego rozwiązania problemu, blokuje dostęp do poznania siebie oraz swego otoczenia.

Przykładem może być Iksiński, który został pominięty w awansie. Nie przyznaje się on do swojej porażki zarówno przed sobą, jak i przed współpracownikami czy innymi bliskimi mu ludźmi. „Dobrze, że tak się stało, inaczej całe dnie spędzałbym w firmie i nie miał na nic czasu” – twierdzi. Iksiński posłużył się mechanizmem racjonalizacji w celu uniknięcia niekomfortowych dla niego emocji.

Najpopularniejszymi dwoma mechanizmami racjonalizacji są:

1)      Kwaśne winogrona –  sprowadzają się do umniejszania tym celom, których nie udało się jednostce osiągnąć, np. praca, której jednostka nie dostała. Po pewnym czasie twierdzi, że dobrze się stało, bo zapowiadała się na nudną, albo – przykład drugi: zakup sukienki, na którą jednostkę nie stać. Po czasie, sukienka oceniana jest jako brzydka. Wspomniany mechanizm chroni nas przed żalem, poczuciem krzywdy czy obniżeniem nastroju. Może jednak mieć negatywne skutki, jeśli stosowany jest zbyt szybko, np. z lęku przed porażką, jednostka od razu twierdzi, że ta praca jest „nie w jej stylu”.

2)      Słodkie cytryny – mechanizm ten umożliwia jednostce znalezienie przyjemnych aspektów w niezbyt miłej dla niej sytuacji. W tym kontekście zapobiega obniżeniu nastroju i przygnębieniu. Np. szef – tyran każe zostać po godzinach już szósty dzień z rzędu. „Przynajmniej jakieś dodatkowe pieniądze”. Przykład drugi. Mariolce zepsuł się samochód. „Przynajmniej się przewietrzę” – mówi.

[1] J. Sterlau, Psychologia. Podręcznik akademicki, t. II, GWP, Gdańsk 200,  s. 616.