Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Samospełniające się proroctwo


To nie jest artykuł o wróżbiarstwie i przewidywaniu przyszłości, ale naprawdę jesteśmy jasnowidzami. Jasnowidzami w relacjach międzyludzkich, w przewidywaniu zachowań osób. Czy często zdarza wam się powiedzieć "a nie mówiłem"? lub "wiedziałem, że tak będzie, gdy dana osoba zachowuje się tak, jak sądziliśmy"? By udowodnić, że to zdarza się każdemu i w wielu okolicznościach, posłużmy się przykładami z życia.

Pierwsza sytuacja ma miejsce w pracy. Uczestnikami jest zespół pracowników i menadżer nim zarządzający. Menadżer, nazwijmy go Chris właśnie został szefem. Pomimo, że jeszcze nie zna swoich podwładnych, jest przekonany, że współpraca z nimi nie będzie efektywna. Po prostu
uważa, że są leniwi, mało pomysłowi i mało skuteczni. Jego nastawienie jest negatywne. Mija kilka tygodni. Zbadano wydajność grupy i porównano z wynikami przed zmianą szefa. Co się stało? Co wykazały testy? Czy były wyższe, czy niższe w obu pomiarach? Okazało się, że sprawność działania zespołu zmniejszyła się w widoczny sposób. Stał się mniej efektywny. Co się stało? Dlaczego pojawił się ten spadek?

Zanim odpowiemy na te pytania, poznajmy drugi przykład. Spotkaliście pewnie nauczyciela, który właśnie zaczął was uczyć i miał z wami pierwsze lekcje. Może od początku "miał swoich wybrańców"?. Uważał, że niektórzy uczniowie są zdolni, inni mniej? Czy miał rację, czy jego przewidywania się sprawdzały? Czy rzeczywiście istniały te różnice? Prawdopodobnie tak. Może rzeczywiście okazało się, że Kasia, którą uznawał za złą uczennicę miała gorsze wyniki w nauce niż Ania, uznana za zdolną?

Opisane sytuacje: menadżer i jego zespół i nauczyciel ze swoją klasą to przykłady jasnowidztwa? Nie, ich wyjaśnienie znajdujemy w zjawisku zwanym "samospełniającym się proroctwem". Ono odpowiada na pytania: dlaczego nasze przewidywania się sprawdzają i dlaczego tak się dzieje. Zjawisko to składa się z kilku komponentów. Po pierwsze: nasze nastawienie, nasze opinie wobec innych osób wpływają na nasze zachowanie wobec nich. Po drugie nasze zachowanie kreuje ich zachowanie, które staje się zgodne z naszymi przewidywaniami.

Dokładnie tak się stało w przywołanych przykładach. Menadżer miał negatywne nastawienie do podwładnych. Po kilku tygodniach jego opinia została poparta wynikami testu efektywności. Dlaczego tak się stało? Odpowiedzią jest sekwencja zdarzeń. Menadżer był przekonany o słabej aktywności zespołu. By potwierdzić własną opinię, zachowywał się w specyficzny sposób. Co mógł robić, by wpłynąć na zachowanie pracowników? Prawdopodobnie nie miał wysokich wymagań wobec nich, więc nie poszerzał zakresu obowiązków. Może zlecał im zadania spoza obszaru ich stanowiska? Pewnie jego informacje zwrotne dla pracowników ograniczały się do niekonstruktywnej krytyki. Jak zareagowali pracownicy? Postępowanie szefa obniżyło ich motywację i chęć do pracy i w końcu efektywność. Skoro szef nie dostrzegł zaangażowania i nie docenił ich starań, przestali się starać. To znaczy to, że menadżer od razu miał rację! Przewidział zachowanie podwładnych.

A jak możemy wytłumaczyć przykład nauczyciela i jego uczniów "zdolnych" i "nie zdolnych"? Nauczyciel traktował ich w różny sposób. Wiedząc, że np. Ania jest zdolną, pilną uczennicą pewnie będzie od niej wymagał więcej, będzie ją motywował, wspierał, częściej wzywał do odpowiedzi, dokładniej tłumaczył błędy, zadawał dodatkowe, pomocnicze
pytania Będzie poświęcał jej więcej czasu niż "niezdolnej" Kasi. Nawet! Będzie się częściej uśmiechał, traktował życzliwiej. Nauczyciel bezwiednie, nie zdając sobie sprawy, wpływa swoim zachowaniem na zachowanie uczniów. W wyniku postępowania nauczyciela, podopieczna może się jeszcze bardziej starać i w wyniku tego zachowa się tak, jak nauczyciel "przepowiedział" - czyli poprawią się jej wyniki w nauce. Ze względu na swój podział na "zdolnych" i "nie zdolnych" inaczej ich traktował i to prawdopodobnie zwiększy różnice między nimi. Spełni się proroctwo.

Samospełniająca się przepowiednia pojawia się w różnych sytuacjach w naszym życiu. Na przykład, podczas rozmowy z osobą, której nie znamy, ale której nie lubimy. Bez powodu uważamy ją za niesympatyczną. Pewnie po spotkaniu potwierdzimy swoją pierwotną opinię. Jak to się stało? Może specjalnie prowokujemy, by zachowała się tak, jak przewidywaliśmy? W takich momentach ważne jest nasze zachowanie i sposób rozmawiania. Warto zwrócić uwagę na ton głosu i mimikę. Czy naprawdę zachowujemy się neutralnie?

Samospełniające się proroctwo jest świadome czy nieświadome? Wracając do przykładów: menadżera, nauczyciela zjawisko to nie wynika z chęci potwierdzenia ich własnych przepowiedni. Pojawia się ono raczej w sposób nieświadomy i mimowolny. Prawdopodobnie menadżer i nauczyciel nie zdawali sobie sprawy z tego, że zachowują się zgodnie ze swoimi opiniami.

Co ciekawe, nawet, gdy próbujemy traktować innych bez uprzedzeń, nasze oczekiwania mogą dojść do głosu niepostrzeżenie i wpływać na nasze zachowanie. To z kolei zmienia zachowanie osoby, z którą rozmawiamy.

Pozostaje ostatnie pytanie. Czy można zatrzymać koło samospełniających się przepowiedni? Czy można przeciwdziałać proroctwu?

Można spróbować. Może, gdy następnym razem spotkamy osobę, której nie lubimy, (i nie znamy zbyt dobrze, ale mamy przekonanie, że nie jest miła), spróbujmy sobie wyobrazić, że jest sympatyczna, przyjazna. Zachowajmy się w sposób przyjacielski i otwarty. Nie jest to proste. Trzeba panować nad swoim werbalnym i niewerbalnym zachowaniem. Nad tym, co mówimy i w jaki sposób. Gdyby menadżer z naszego przykładu traktował podwładnych w sposób przyjazny i motywujący, ich efektywność nie spadłaby tylko wzrosła. To samo stałoby się z Kasią, miałaby lepsze wyniki, gdyby nauczyciel zachowywał się wobec niej tak, jak wobec Ani.