Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Samoutrudnianie


Agata S. pracuje w firmie reklamowej. Otrzymała dodatkowe zlecenie na stworzenie nowej reklamy. Na przygotowanie jej ma dość krótki termin, kilka dni. Bardzo jej zależy na świetnie wykonanej pracy. Gdy tylko otrzymała wytyczne dotyczące projektu, postanowiła całe dwa dni poświęcić na tworzenie, wstawać rano i pracować minimum 10 godzin dziennie. Był weekend, więc nie musiała jechać do biura. W sobotę o 7.00 zadzwonił budzik, Agata stwierdziła, że po bardzo aktywnym i męczącym tygodniu należy jej się dłuższy sen, więc wyłączyła budzik. Obudziła się o 11.00. Miała wyrzuty sumienia, że zrobiło się już tak późno, a ona jeszcze nie nic zaczęła robić, postanowiła więc, że "nadrobi" stracony czas. Włączyła komputer i starała się zebrać pomysły. Początkowo próbowała zmobilizować się do pracy. Jednak nie była w stanie się skupić.
Stwierdziła, że powodem braku "natchnienia" jest brak śniadania. Przygotowała posiłek, wypiła kawę, minęła kolejna godzina. Usiadła ponownie przed ekranem komputera. Przypomniało się jej, że nie zadzwoniła do przyjaciółki. Wykonała telefon, rozmowa trwała kolejne pół godziny. Spojrzała na zegarek i pomyślała: "o jak późno, a ja jeszcze nic nie zrobiłam! Będę pisać do nocy, aż skończę... ale trzeba zrobić pranie". Znowu przerwała "pracę", której tak naprawdę jeszcze nie zaczęła. Sytuacje tego typu powtórzyły się jeszcze kilkakrotnie tego dnia. A to pranie, a to zrobienie obiadu, odebranie maili itp. Aż nadszedł wieczór, a na ekranie tak jak na początku dnia było pusto. 

Zapewnie takie sytuacje też wam się przydarzają. Czy będzie to zaprojektowanie reklamy, strony internetowej, czy np. przygotowanie do egzaminu na studiach. Ten mechanizm można nazwać "zajmowaniem się wszystkim, tylko nie zadaniem". To tzw. samoutrudnianie. To pułapka, polegająca na tym, że mając do wykonania ważną pracę, angażujemy się w inne mniej nieistotne czynności. A czas na pisanie, projektowanie, czy naukę się skraca. 

Agata właśnie zastosowała tę taktykę. Dlaczego? Dlaczego nie zrobiła tak, jak postanowiła? Dlaczego nie zaczęła pracować w sobotę o 8.00, tylko późnym popołudniem? Dlaczego tyle spraw "nagle istotnych" ją pochłonęło? Przecież zależało jej na świetnym i terminowym wykonaniu projektu? Przecież nie miała na to dużo czasu, a mimo to sama ten czas sobie ograniczała? Co nią kierowało? By odpowiedzieć na te pytania trzeba dowiedzieć się, w jaki sposób działa samoutrudnianie.

Technika ta pełni wiele funkcji, z których nie zdajemy sobie sprawy. To nasz mechanizm obronny. Wróćmy do przypadku Agaty. Agata otrzymała trudne zadanie, musiała je wykonać w krótkim terminie, ale dodatkowo sama sobie utrudniała pracę. Dlaczego? Przyczyny wykorzystania tego mechanizmu mogą być różne. Po pierwsze zajmowanie się "wszystkim tylko nie zadaniem" obniża szanse realizacji zadania dobrze i terminowo, czyli obniża szanse sukcesu. To na pierwszy rzut oka jest bardzo "dziwna taktyka", po co, ją stosujemy skoro utrudnia? 

Mianowicie mechanizm ten zwalnia nas z odpowiedzialności za poniesienie porażki. Załóżmy, że Agata nie zdążyła wykonać projektu reklamy. Jak będzie to tłumaczyć? Pewnie znajdzie dziesiątki wyjaśnień, które nie będą odwoływały się do jej zdolności, inteligencji, czy cech osobowościowych. Technika samoutrudniania zwalania z osobistej odpowiedzialności za porażkę. Agata przecież próbowała się zmobilizować, pracowała "cały" weekend. Nie jest niezdolna, miała tylko "za dużo innych spraw na głowie".

Przyjmijmy drugą wersję wydarzeń. Agata oddała świetny projekt w terminie. Co pomyśli o sobie? Pewnie przyjdzie jej do głowy zdanie typu: "zdolna jestem, skoro tak naprawdę zrobiłam to w tak krótkim terminie. Zrobiłam to mimo wszystkich przeszkód i zajęć dodatkowych". 

W jaki sposób Agata tłumaczy się w obu przypadkach? Co zauważyliście charakterystycznego? Agata wyjaśnia sytuacje
stosując samoutrudnianie. To technika obronna, która chroni nasze poczucie wartości. Inaczej mówiąc, to ochrona pozytywnego obrazu siebie. Lubimy myśleć o sobie w pozytywny sposób, bardzo ważna jest dla nas poczucie własnej wartości, dlatego go używamy. Mechanizm ten nie pozwala obniżyć tego poczucia w przypadku porażki, natomiast podwyższa je w przypadku sukcesu. W pierwszej sytuacji obwiniamy czynniki zewnętrzne, w drugiej zaś wszelkie zasługi przypisujemy sobie.

W zachowaniu Agaty widzimy pewien paradoks. Skoro zadanie jest dla niej bardzo ważne, to dlaczego sobie utrudnia jego wykonanie? Dlaczego Agacie, skoro bardzo jej zależało na osiągnięciu celu, nie włożyła w pracę maksimum wysiłku? Wyjaśnienie znajdziemy w sposobie działania tej techniki, który może początkowo wydawać się nielogiczny. Mianowicie im bardziej zależy nam na sukcesie, im ważniejsza jest dla nas ochrona własnej samooceny, tym chętniej ją stosujemy.

Samoutrudnianie "uodparnia" naszą samoocenę. Dzięki niemu nie myślimy o sobie źle, to jest bardzo ważny atut. Poza funkcją "wewnętrzną", czyli przedstawianiem swojego pozytywnego obrazu siebie przed samym sobą, technika ta pełni też funkcję zewnętrzną. Samootrudnianie to obronna technika autoprezentacji także przed innymi. To znaczy, że jeśli poniesiemy porażkę, będziemy mogli wyjaśnić to innym ludziom, powołując się na czynniki zewnętrzne. Jeśli Agata nie odda projektu w terminie, znajdzie wiele sposobów na wytłumaczenie się zleceniodawcy. Usprawiedliwi się powołując na krótki termin, trudność zadania, nadmiar pracy, a nie na brak zdolności.

Jednakże technika ta poza pozytywnymi funkcjami, ma niestety minusy. Po pierwsze pozytywny wpływ na samoocenę jest krótkotrwały. Po drugie, utrudnia nam ona samopoznanie siebie. Wróćmy do przykładu Agaty. Spędziła sobotę na "udawaniu, że pracuje", wymyślaniu sobie dodatkowych zajęć. W wyniku tego albo osiągnęła sukces albo poniosła porażkę. 

W obu sytuacjach znajdzie wytłumaczenie nie obniżające jej samooceny. Ale nie dowie się, co by było gdyby...? Co by było gdyby rzeczywiście cały zaplanowany czas poświęciłam na projekt reklamy? Może projekt byłby fantastyczny. A Agata byłaby dumna z siebie, że jest pracowita. I jej samoocena nie wynikałaby z przypadku. Samoutrudnianie zafałszowuje obraz nas samych. Jeśli wykorzystujemy samoutrudnianie we wszystkich istotnych dla nas sytuacjach, w trakcie wykonywania trudnych, ważnych zadań, nie dostarczamy sobie informacji o naszych prawdziwych, rzeczywistych zdolnościach. Gdy stosujemy tę technikę to tak naprawdę sukces lub porażka są wynikiem przypadku, a nie naszych umiejętności. Gdy otrzymamy kolejne ważne zadanie nie będziemy wiedzieli, czy będziemy potrafili je wykonać.