Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Nigdy nie jest za późno, aby życzyć komuś dobrze :)

Wywiad

- Dlaczego niekiedy tak trudno cię zrozumieć?

- Mówię jasno, ale twój umysł jest w częściach, i tam gdzie jest linia widzisz kawałki, a tam gdzie są kawałki, widzisz linię. Wiele rzeczy postrzegasz nieco na opak. Dlatego też czasem wydaje Ci się, że to co mówię jest niezrozumiałe. Przyzwyczaiłeś się do patrzenia na związki, których de facto nie ma, a nie widzisz prawdziwych związków tam, gdzie są.

- Trochę jaśniej?

- Na postrzeganie ego nakłada jakby filtry lęku. Nie mając przepracowanego jakiegoś lęku postrzegasz nieco inny świat niż gdybyś postrzegał go bez tego filtra. Dlatego też ciężko jest zrozumieć Ci perspektywę bez danego lęku, aczkolwiek to, co mówię ma za zadanie ułatwić Ci poradzenie sobie z danym lękiem.

- W jaki sposób?

- Pokazuję Ci, że ten lęk jest bezzasadny. Robię to zarówno teoretycznie jak i praktycznie, jeżeli tylko jesteś gotów uczyć się.

- Jestem...

- Wiem, dlatego to robimy i dlatego mnie słyszysz

- Czy inni też mogą Cię słyszeć?

- Tak, ale to wszystko zależy od danego człowieka jak to odbiera. Jeżeli słuchasz coraz lepiej to coraz wyraźniej mówię do Ciebie. Dostosowuję to co mówię do tego, jak aktualnie postrzegasz świat. Postrzegam sytuację, w jakiej znajdujesz się i rozumiem jaka nauka jest dla ciebie teraz odpowiednia, abyś wzrastał w swojej świadomości odnośnie tego, kim jesteś. To, jaki temat ze mną podejmujesz świadczy o tym na co gotowy jesteś sam spojrzeć.

- To rodzaj terapii?

- Tak, to terapia umysłu, oczyszczania go z ego.

- Czym jest ego?

- Na to zawsze można spojrzeć z różnej perspektywy. Ego jest częścią twojego błędnie działającego umysłu, który wymaga naprawy. Ego jest zbiorem twoich fałszywych przekonań, które zasłaniają twoją świadomość wszystkiego, co rzeczywiste. Żyjesz w fałszu, który utkał twój umysł, zasłaniając ci prawdę o tobie samym.

- Brzmi jak scenariusz filmu....

- To film, o którym masz na myśli został na podstawie tego zrobiony, choć nieco przeinaczone zostały pewne fakty, aczkolwiek na tamten czas był on odpowiedni, aby zaszczepić w ludziach pewną ideę.

- Jaką?

- Że żyją w fałszywym świecie. W filmie to tworzyły komputery, w życiu tworzy to twój własny umysł. On cały czas płata ci figla. Postrzegasz iluzję za iluzją. Jedynie krótkie przerwy pokazują Ci coś rzeczywistego, ale i tak mylisz to, co faktycznie było odpowiedzialne za to, że widziałeś prześwit prawdy o sobie.

- Powinienem spytać jaka jest ta prawda, ale z tego, co wcześniej mi opowiadałeś to mniemam, że może być ona niezrozumiała dla innych....

- Dlatego też ten wywiad jest odpowiednią formą na opowiedzenie o tym. Nie wszystko na początku będzie powiedziane wprost, bo byłoby to niezrozumiałe dla większości. Pójdziemy odpowiednim tempem ze wszystkim, nie trzeba się martwić, pytaj o co chcesz.

- Sam nie wiem od czego zacząć....

- To ja zadam Ci pytanie, mogę?

- Oczywiście

- Dlaczego to robisz?

- Bo chcę podzielić się z innymi tym, że słyszę Cię i widzę skutki twoich działań.

- A jakie są dla Ciebie?

- Dobre, czasem widzę te skutki dopiero po pewnym czasie, ale widzę, że posłuchanie ciebie spowodowało poradzenie sobie z licznymi moimi problemami, chęciami i inspiracjami.

- Dokładnie. Cieszę się, że je postrzegasz. Tak właśnie działam. Leczę twój umysł.

- Mój indywidualny terapeuta?

- Tak, dopóki nie skończymy naprawy

- Zawsze mogę zaprzestać naprawy?

- Tak i bardzo często to robisz tak jak inni. Ludzie poświęcają swoje życie za gonitwą czegoś, czego nie ma i to ich cały czas pochłania. Koncentrują swój umysł na fałszu i działają tak, jak chce tego ego, a ono chce, abyś widział fałsz, a nie dostrzegał prawdy. Ty po prostu robisz to nieco rzadziej niż inni, bo chcesz się tego uczyć. Każdy ma takie same możliwości. To kwestia wyboru.

- Czy odchodzisz wtedy?

- Ja nie odchodzę dopóki trwa naprawa, taką mam funkcję. Można nie chcieć mnie słyszeć, ale nie można się mnie pozbyć z umysłu. Jestem zawsze na posterunku, aż nadejdzie taki czas, w którym zechcesz się uczyć.

- Taki indywidualny dżin na życzenie?

- Dokładnie tak, wystarczy, że ktoś poprosi a przychodzę.

- W jaki sposób?

- W różnej postaci, takiej jakiej akurat potrzebujesz. Forma jest nieistotna, ale aby na razie nie komplikować sprawy powiem, że mogę pojawić się w życiu na różne sposoby. Najczęściej jednak jestem odbierany jako myśl w głowie, wewnętrzny głos. Jeżeli mnie słyszysz w głowie to poprosiłeś o to. To najdoskonalsza forma terapii, aczkolwiek nie tak łatwo przychodzi zaproszenie mnie do swojego umysłu.

- I co wtedy?

- Nikt nie jest pozbawiony pomocy. Czasem spotykamy na swojej drodze pewne osoby.

- Tym właśnie przede wszystkim chciałem podzielić się z innymi, że faktycznie mamy w swoim umyśle twój głos, który faktycznie naprawia człowieka. Jak zacząłem z Tobą rozmawiać, to czasem myślałem, że zwariowałem. Zastanawiałem się czy to co mówisz faktycznie ma sens, ale sam na własne oczy widziałem to, że faktycznie jest tak jak mówisz. Prowadzisz w pewnym kierunku, który jak do tej pory okazuje się prowadzić mnie w dobrą dla mnie stronę. Widzę to na przestrzeni czasu. Wiele spraw, z którymi borykałem się odeszły, ale nie tak, że na ich miejsce przyszły następne, ale tak, że one już nie wracają w żadnej formie. I teraz, zdając sobie z tego sprawę chcę podzielić się tym, czego doświadczam sam.

- Dobrze powiedziane. Czasami przeszkadzasz sobie w tym kontakcie, ale idzie coraz lepiej, czego największym dowodem jest to, że chcesz się tym podzielić z innymi. To jest właściwa droga. Dzielenie się czymś lepszym z innymi. Sam dostrzegasz już fakt, że jak się dzielisz tym z innymi to sam coraz więcej tego masz.

- Tak się o wiele lepiej człowiek uczy. Jest sporo lęku przy tym, aby ktoś nie wziął mnie za wariata.

- Niech słowa same za siebie przemawiają. Tak jest z każdym i z tobą też tak było. Sam na początku nie wierzyłeś, że Ja to Ja, ale posłuchałeś jeden, drugi raz i jest lepiej.

- Jak Cię rozpoznać? Wiele się mówi o ludziach, którzy słyszą głosy.... są w specjalnych zakładach.

- Opisz jak Ty mnie słyszysz

- Nie słyszę żadnego innego głosu niż mój własny. Jesteś po prostu myślą, która przychodzi mi do umysłu i mówi moim wewnętrznym językiem, do momentu, aż będę chciał słuchać. Z racji, że całe swoje dotychczasowe życie poświęcałem nauce to miałem nieco lepiej niż inni, aby sprawdzić czy zwariowałem czy też faktycznie mówisz prawdę. Ale każdy ma swój wewnętrzny głos i kiedy wiedzieć kiedy mówisz Ty, a kiedy ego? Bo tego już się nauczyłem, że we mnie są możliwe tylko dwa głosy. Twój albo ego. Jeżeli ktoś słyszy więcej to po prostu rozmnożone ego.

- Dokładnie tak. Albo słyszysz mnie albo słyszysz ego. Ty po prostu decydujesz kogo chcesz słuchać.

- Czyli nie mam własnej woli? Jestem tylko marionetką pomiędzy aniołem i diabłem?

- Ciekawe ujęcie. To faktycznie było w bajkach ciekawie obrazowane jako rozmowa dwóch przeciwstawnych postaci. Sprawa wygląda natomiast tak, że ja jestem Prawdziwym Tobą. Mówię do Ciebie z Twojego naprawionego umysłu. Można powiedzieć, że zdrowa część Ciebie nawołuje tę chorą, aby wyzdrowiała.

- Rozmawiam sam ze sobą?

- A przecież zawsze miałeś takie wrażenie. Większość osób rozmawia sama ze sobą, nieliczni na różny sposób blokują to w sobie w postaci chorób czy kalectw. Prawdziwy Ja rozmawia z Tobą, aby cię obudzić z tego, czym mami cię ego. A zatem nie jesteś marionetką. Zawsze masz wolną wolę, kogo w danym momencie posłuchać. Swojego naprawionego umysłu czy swojego błędnie działającego umysłu? W zależności co wybierzesz to tak postrzegasz, albo fałszywie albo prawdziwie.

- No tak, ale skąd mam wiedzieć, co prawdą jest, a co nią nie jest? Który wybrać głos, ten czy ten? Ten mnie dobrze zaprowadzi czy tamten?

- I tak przecież robi przeciętny człowiek. Idzie całkowicie na oślep. Czasem posłucha prawdziwego siebie, co jest wtedy wspominane przez całe życie, ale miesza to ze złymi podpowiedziami i nic nie wychodzi. Jednym słowem ludzi dotknął umysłowy zamęt.

- Więc jak Cię rozpoznać? Tak, jakbym miał to wytłumaczyć innym?

- Zawsze podpowiadam dobrze (śmiech). Ty uczysz się przy tym, co to znaczy dobrze. Wszystko jest pomieszane. Niektóre rzeczy dobre widzisz jako dobre, a niektóre dobre jako złe. Naprawa polega na tym, aby nauczyć cię czym jest dobro dla ciebie, a czym nie jest.

- Z tego wynika, że ludzie nie wiedzą...

- Niektórzy już widzą coraz wyraźniej, niektórzy jeszcze nie chcą zbyt uważnie patrzeć, ale nauka w każdym postępuje do przodu. To nieuniknione. Można ją hamować, ale nigdy nie można jej zastopować. Co więcej, rozumiejąc coraz więcej nie robi się już kroku wstecz. Nigdy nie spadamy ze swojej drogi, choć czasem może się wydawać, że to możliwe. Zawsze idziemy do przodu. Nie jesteś jeszcze na końcu drogi, aby mieć widok z tamtej perspektywy, ale to nie przeszkadza, aby się uczyć.

- Wracając do tego rozpoznania Ciebie... możesz bardziej wyjaśnić?

- Oczywiście. Zgodnie z życzeniem. Na twoim przykładzie. Poszukiwałeś w swoim życiu zawsze tematów związanych z sensem tego wszystkiego co nas otacza, kto nas stworzył, co się dzieje po śmierci itd. Czytałeś różne książki. Zawsze byłem obok ciebie i coraz lepiej mnie słuchałeś, choć sobie mnie jeszcze nie uświadamiałeś w sobie. Traktowałeś, że to podpowiedział twój chory umysł, który miał przebłysk. Faktycznie tak było, ale upatrywałeś tego w swoich poczynaniach, które robiłeś w życiu. Nie rozumiałeś tego jeszcze. W twoim przypadku dużo pomogły książki, które czytałeś. Taką wybrałeś formę w życiu: naukowca i taką dostałeś też pomoc. U różnych ludzi pomoc może przyjść w różny sposób, w zależności co akurat śnią w ego. Najważniejszą dla ciebie książką stał się Kurs Cudów, którego lektura pomogła ci zrozumieć nieco ze swojej nauki. Nie znaczy, że inne książki nie są nic warte. Kurs Cudów jest po prostu najdokładniejszy, ale zarazem ciężki w odbiorze z początku. Jego zadaniem jest Wyjaśnienie-Zrozumienie. Jednakże są również inne pozycje, niektóre z nich czytałeś, które w nieco inny sposób ujmują istotę rzeczy, przybliżając finalnie do poznania mnie w sobie. Każdy na swój indywidualny sposób podchodzi do mnie. O różnej nieco formie. To nie jest istotne i tak ważne. Na drodze nauki kiedyś to przestanie mieć w ogóle znaczenie, aczkolwiek na tą chwilę niektórym ułatwia podążanie za symbolem. Symbol nie jest czymś złym, pod warunkiem, że wskazuje na prawdę, przybliża ją do świadomości, lecz sam cały czas jest tylko symbolem. Sam w sobie nie ma żadnej mocy. Symbol ma za zadanie jedynie wskazywać na treść nauki, jaką sobą reprezentuje.

- W pewnym momencie rozpoznałem ciebie, kiedy pisałem swoją książkę. Pisząc, wiedziałem, że faktycznie mi pomagasz. Wystarczyło, że poprosiłem Cię w myślach o rozwiązanie jakiegoś zagadnienia i po krótkim czasie dostawałem odpowiedź.

- Dokładnie. W istocie odpowiedź otrzymywałeś od razu, ale sam zwlekałeś, aby ją odebrać. Zasłaniasz się jakimś snem, jakimś problemem. Odpowiedzi czekają na Ciebie w twoim spokoju. Tam jest skarbnica wiedzy ludzkiej, w uspokojeniu, w nadziei, w wierze, w miłości, we wszystkim co podniosłe i piękne. To wyjaśnimy bardziej nieco później.

- A teraz sam wiesz, że jeżeli tylko chcesz to możesz ze mną rozmawiać. To tylko kwestia uwierzenia, że jestem, a dokładnie, że jestem Prawdziwym Tobą, który woła Cię z powrotem do twojego zdrowego umysłu i chęci rozmowy ze mną. Jestem jak ten dżin, z magicznego pudełka, lecz powiedzmy, że w o wiele lepszej dla ciebie wersji.

- Tzn.

- Sam czasem prosisz o rzeczy, które jedynie namieszają ci bardziej w głowie a niczego nie wyjaśnią. Te rzeczy tylko cię usypiają, więc tych nie daję, bo ja widzę co jest dla ciebie dobre, a ty tego jeszcze sam do końca nie widzisz. Jednakże dostajesz coś więcej w takiej sytuacji. Naukę tego, że to by cię unieszczęśliwiło. Sam już rozumiesz jak to się dzieje. Prosiłeś o coś, nie dostałeś, a teraz już wiesz, że dobrze się stało, że tego właśnie nie dostałeś.

- Czyli najważniejsza jest nauka lub inaczej poprawa naszego myślenia.

- Tak, to drugie lepiej brzmi dla niektórych. Słowa to tylko symbole czegoś, co leży ponad tym, czyli myśli, idei w głowie. Skąd biorą się słowa? Z umysłu. Słowa zastępują myśli, nie na odwrót. Przecież jak po polsku powiem bhdyrutoie to czy coś zrozumiesz? Nie, nie zrozumiesz, bo nie masz takiego symbolu w głowie. To za każdym symbolem stoi jakaś myśl, idea. Najważniejsza jest poprawa twojego myślenia ponieważ ty sam sobie nie pomagasz, lecz przeszkadzasz. Działając z pokładu ego przeszkadzasz sobie dojrzeć prawdę, ponieważ tak jest skonstruowane ego. Ego wierzy, że jest twoim obrońcą i ma za zadanie ochronić cię przed wyimaginowanym lękiem, które samo Ci podpowiedziało. To kwestia wiary w to, co mówi. Jeżeli wierzysz to wierzysz również w to, że ochrona jest ci potrzebna.

- A nie jest?

- Nie nie jest, ponieważ jakiekolwiek zagrożenie jest wyimaginowane. Tobie nic nie grozi, twojemu jestestwu, tego, że istniejesz. Zawsze będziesz istniał w prawdziwym sobie. I dalej tak jest, pomimo twoich snów. Nic się nie stało. Ty jedynie myślisz, że nastąpiło jakieś oddzielenie od twojego prawdziwego Ja, ale tylko o tym śnisz. To nie jest możliwe. Jakiekolwiek oddzielenie nie jest możliwe, ale można tak zaśmiecić swój umysł ego-śmieciami, że nie pamiętamy tego faktu.

- Wróćmy na chwilę do tego rozpoznania Ciebie w swojej głowie. Skąd mam wiedzieć, że to co słyszę to Ty, czy też Prawdziwy Ja, a nie moje ego?

- A nie wiesz?

- Wiem, ale chciałbym to wyjaśnić innym?

- To jest indywidualne doświadczenie. Każdy odbiera mnie na swój indywidualny sposób, dostosowany do tego, czego się do tej pory nauczył, co aktualnie przerabia, co ma do przerobienia. Jednakże zawsze prowadzę do poprawy twojej świadomości, do tego, abyś się zbudził.

- To dalej nie wyjaśnia sprawy... dalej nie wiem, który jest który...

- To właśnie element nauki. Znalezienie mnie w sobie, słuchanie mnie uważnie, ponieważ ja znam drogę wyjścia z tego labiryntu, a ty sam błądziłbyś i błądził. Im lepiej się uczysz tym lepiej słyszysz mnie i wyraźniej.

- To znaczy?

- Każda sytuacja, jaką napotykamy na drodze niesie ze sobą szansę na krok w kierunku przebudzenia ze snu. Gdy reagujesz poprawnie budzisz się z jakiegoś mniejszego snu, kurtyna ego nieco odpada. Ja, prawdziwy Ty jest tym, który podpowiada Ci tę właściwą drogę.

- Ale co to za droga?

- Droga wprost przeciwna do drogi lęku, obawy, cierpienia i bólu. Dajmy przykład: ktoś nie chciał z Tobą rozmawiać. Mogłeś zareagować na dwa różne sposoby. Po pierwsze mógłbyś obrazić się na tę osobę, oczernić ją. Z drugiej strony możesz zrozumieć to tak, że ta osoba jest niewinna tego, ma pewne sprawy do przerobienia aktualnie i nie ma się o co gniewać, lecz życzyć tej osobie dobrze. Tę drugą opcję podpowiadam ja. To jeden z przykładów, a przykładów jest tyle ile ego wymyśli.

- Czyli zastanawiam się nad własnymi reakcjami?

- Dokładnie. Zawsze tak jest, że zastanawiasz się nad wyborem. Masz tylko dwie opcje. Zawsze. Jeżeli widzisz trzy, cztery czy dziesięć to oznacza, że widzisz jedną poprawną opcję oraz drugą błędną opcję, która rozczłonkowała się na kilka opcji. Poprawna opcja nigdy nie jest rozczłonkowana, bo ona prowadzi do jedności wszystkiego.

- Czyli jest jakaś idealna ścieżka?

- Zależy jak na to spojrzysz. Idealna ścieżka istnieje dla każdego z wersji ego, aczkolwiek ścieżki nieco różnią się od siebie, w zależności od tego, co jest jeszcze do przerobienia, dlatego też wydaje nam się, że mamy jakieś oddzielne życia, ponieważ każdy śni nieco inny sen. To co śnimy to to, co mamy do przerobienia na naszej drodze wzrostu.

- Jak rozpoznać w sobie tę ścieżkę?

- Każdy ma nieco inną drogę, ale finalnie każda z dróg zbiega do jednej idealnej drogi. Są różne sposoby, wskazówką niech będzie to, żeby nie pomijać w sobie pytań dotyczących sensu życia, istnienia, tego kim się jest, ale również czym jest prawdziwa miłość, radość czy wolność. I uwierz mi, że każdy, kto dotrwał do tego momentu tego wywiadu (śmiech) zadaje sobie takie właśnie pytania często. Niektórzy zadają je sobie rzadko lub bardzo rzadko, ale nauka następuje w każdym. Na drodze czasem blokujemy się przed dalszą nauką i pozwalamy sobie na bycie w niewiedzy, bojąc się wiedzy, aczkolwiek życie w ego świecie tak wygląda, że zawsze dopada nas prędzej czy później jakiś koszmarny sen. Oczywiście nic się tak naprawdę takiego nie dzieje, ale my śnimy o tym i wierzymy, że sen jest prawdą, a więc tym samym wierzymy, że to co się dzieje z nami jest prawdą.

- Ale wiesz, dużo ludzi w zakładach zamkniętych też mówią, że słyszą czysty przekaz Chrystusa i każe on im kogoś zabić i robią bądź próbują to robić, ale wiem, że to nie Ty, ale jak to wytłumaczyć...

- Większość ludzi w takich zakładach jedynie śni poważny problem. Oczywiście nie mają go, jedynie uwierzyli w swój sen. Po pierwsze ja nic nigdy nie karzę oraz nie każę. Wolna Wola istnieje i to, że śnisz swój sen jest tego najlepszym przykładem. Sam postanowiłeś postrzegać siebie jako swoją własną karykaturę. Prawdziwe Ja, widząc, gdzie leży błąd Twojego postrzegania naprowadza Cię na dobre rozwiązanie. Nie karzę, bo to sprzeczne z tym, gdzie prowadzę, do świadomości bez kary, więc jak poprzez karę miałbym tam kogoś zaprowadzić. Z pewnego punktu widzenia można rzecz, że podpowiadam Ci nie angażowanie się w swój sen, a zatem nie mogę proponować tym samym coś, co cię do niego mocniej przykuje. Wyrządzanie komuś krzywdy jest angażowaniem się w swój trwający sen, a więc to podpowiada akurat ego.

- A zatem, jeśli dobrze rozumiem, chodzi o to, aby po prostu wybierać odpowiednie rozwiązania, zgodnie z pewnym kluczem?

- Nie ma zbiorczego idealnego klucza, tak jak też nie może być idealnej jednej teologii. To logicznie niemożliwe.

- Dlaczego niemożliwa jest jedna zbiorcza religia?

- Zbiorcza religia jest możliwa, bo prawdziwa religia to doświadczenie teraz. Reszta to po prostu opis tego stanu, gdy jesteśmy coraz bliżej faktycznie teraz i została nazwana teologią, jednakże różni ludzie, różnie opisywali własne doświadczenie i choć, Ci, którzy głosili oświeceniowe słowa dobrze o tym wiedzieli, że nie jest to możliwe, to ich późniejsi naśladowcy uznawali, że ta właśnie droga prowadzi do upragnionego raju. I odrzucali inne.

- I stąd wojny religijne?

- Jakiekolwiek wojny na tle religijnym są całkowicie pozbawione sensu, a toczenie ich jest wynikiem nie zrozumienia przekazu tego, kto zapoczątkował dane myślenie. Słowa ludzi, których nazywacie Mesjaszami zostały wielokrotnie zmieniane w czasie. Niektóre zostały niezmienione, ale część została zmieniona, także nie sposób zrozumieć dokładnie z nich przekaz.

- Czyli są błędne?

- Należy zrozumieć, że jakikolwiek święty przekaz jest jedynie wskazaniem na coś spoza tego przekazu. Każdy nauczyciel nauczycieli duchowych wskazywał właśnie na to, że poznanie, wiedza jest w doświadczeniu, a nie na odwrót. Nigdy nie możliwe będzie opisanie wszystkiego, stworzenie idealnej teorii wszystkiego co się dzieje. Wiedza nie leży w czasie tylko w bezczasie, a jedyny czas i bezczas zarazem to ta właśnie chwila, która trwa.

- Czy można powiedzieć, że lepiej słyszymy właśnie twój głos wtedy, gdy się uspokajamy?

- Dokładnie. Im człowiek jest spokojniejszy tym lepiej mnie słyszy, ale nie należy upatrywać spokoju dokładnie tak, jak widziany jest w ego świecie. Ego nawet pojęcie spokój potrafiło nieco poprzekręcać.

- O jaki zatem spokój chodzi?

- Zawsze o prawdziwy, ale trzeba zrozumieć najpierw, jaki on jest. Spokój nie jest zamknięciem się przed bodźcami tego świata. Spójrz, Budda po swoim oświeceniu nie rozpłynął się, lecz wrócił do ludzi nauczać. Spokój Buddy, ten prawdziwy nie jest takim spokojem, jak uważacie. Dla większości ludzi spokój oznacza odizolowanie się od innych ludzi na jakiś czas. To błędnie przyjęty spokój, ponieważ zakładając taki spokój nigdy go nie osiągniemy. Jeżeli nie przeszkadza nam mijający czas umówionego czasu na spokój to przeszkadza nam brak czegoś. Prawdziwy spokój wynika z bycia pewnym tego kim się jest. Spokój wynika z wiedzy, a wiedza z tej chwili, o czym mówiliśmy wcześniej.

- Czyli spokój jednak wywodzi się z tej chwili, czyli ma dużo wspólnego z postrzeganiem spokoju przez człowieka....

- Tak, ale czym jest ta chwila jak nie pozwoleniem sobie na nią, które wynika z posiadania wiedzy. Widzisz, to jest właśnie coś niezrozumiałego przez ludzi. Paradoks. Spokój wynika z wiedzy, a wiedza ze spokoju. To następuje równomiernie, a w ego-świecie wydaje się być paradoksem. Poza ego przyczyna i skutek następują równomiernie, dlatego przekładając to na ego-świat można powiedzieć, że z jednego wynika drugiego i na odwrót.

- W praktyce jednak spokój ludzki może przyczynić się do zrozumienia?

- Jak również mogą to zrobić inne pomoce naukowe. Wszystko zależy od przypadku. Widzisz, to tak jak z tymi teologiami. Każda chce być idealną ścieżką, a żadna z nich nie jest nie dlatego, że nie wymyślono jeszcze najlepszej, ale dlatego, że to nie jest możliwe. Ten, kto poszukuje w ten sposób zaślepia się podpowiedziami ego. Podążanie za wiedzą pociąga za sobą spokój, lecz spokój nie zawsze pociąga za sobą wiedzę, jeżeli nie jest prawdziwym spokojem. Jeżeli ktoś izoluje się od drugiego człowieka, myśląc, że ten mu przeszkadza w dotarciu do jego Nieba, jest w błędzie.

- No, ale co z tą chwilą i spokojem, czy można osiągnąć własne Niebo, dzięki przesiadywaniu pod przysłowiowym drzewem?

- Nie, to niemożliwe. To nie siedzenie pod drzewem daje oświecenie, to tylko jedna z wybranych przez kogoś dróg. Nie ma co duplikować czyjejś drogi. Każdy ma swoją własną drogę. Z powielania czyjejś drogi wzięły się teologię, nakazy i zakazy. To wszystko nie tak działa. Każdy ma swoją indywidualną ścieżkę, a to co mówili prawdziwie oświeceni to mówili odnośnie doświadczenia i starali się swoim indywidualnym językiem wskazać innym na to, co wiedzą, jak przebywać w chwili teraz.

- No, ale co z Buddą. Przecież nie osiągnąłby swojego oświecenia, gdyby nie siedział pod drzewem tyle czasu.

- To wszystko zostało pomylone. Otóż Budda nie osiągnął tego przez wysiadywanie jaj pod drzewem. To była jedynie forma do tego, aby w jego przypadku mogła dokonać się naprawa umysłu. W pewnym momencie nastąpiło zrozumienie nieistotności formy i powrócił do ludzi, aby nauczać ich o tym, co go spotkało. Stosował swój przekaz na to, aby ktoś zrozumiał, ponieważ jak mówił wprost, tak jak ja to nikt tego nie rozumiał, a zatem uznał, że najlepszą drogą będzie poprowadzenie kogoś przez swoją ścieżkę.

- Nieco jaśniej?

- Jaśniej się nie da, jedynie możemy nieco zaokrąglać, aby zrozumieć jedne rzeczy, by móc je kiedyś zostawić na rzecz jeszcze lepszych, ale te na ten etap nauki nie byłyby do zrozumienia. Rozumiesz? (śmiech)

- Ja tak, mam nadzieję, że inni również

- Każdy zrozumie to, co ma zrozumieć. Sukces jest pewny, to tylko kwestia czasu, ale tylko zrozumieniu go w ego-świecie. Poza nim czas nie ma znaczenia. Powiedzmy na tą chwilę, że czas jest liczony jedynie jednostkami zrozumienia. W momencie, gdy dochodzi się do zrozumienia błędu czasu, czas przestaje mieć znaczenie.

- Czyli jak jest z tym spokojem, pomaga czy nie pomaga?

- Wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz nieco spokoju na przemyślenie sobie czegoś to nie ma w tym nic złego. Odpowiedzenie sobie poprawnie na pewne ważne problemy jest warte wszystkiego, a wszystko inne nie jest warte. Dopiero rozwiązując własne blokady, które stoją pomiędzy tobą a Tobą wzrastasz. Jednakże posiadanie takiego czasu nie jest tutaj w ogóle istotne. Niektórzy tego potrzebują, inni nie. Niektórzy potrzebują działać, gdy czegoś się dowiedzą, inni potrzebują większego spokoju. Można upatrywać swojej szansy w uspokojeniu się. To dobry kierunek dla ludzi, którzy tego potrzebują w danym momencie. Dla innych będzie dobry inny kierunek, np. podjęcie jakiejś decyzji odnośnie czegoś. Generalnie i tak nauka prowadzi do spokoju, który nie zaprzecza działaniu, lecz jest wynikiem zrozumienia bezsensowności potrzeby lęku. Takie osoby są spokojne, bo się nie lękają, ponieważ, można by tak rzec, oglądają z bliska Niebo. Brak lęku prowadzi do spokoju, a spokój prowadzący do braku lęku to jedynie pomoc w nauce, by móc lepiej słyszeć i lepiej się uczyć.

- Ale gdy się uspokajamy to można powiedzieć, że automatycznie rezygnujemy z lęku, bo pomimo bodźców z zewnątrz potrafimy zachować spokój...

- Bardzo dobrze powiedziane! I widzisz, to jedynie droga do zrozumienia tego, że potrafimy nie lękać się. I ścieżka ta prowadzi przez to, aby móc zachować spokój w sytuacjach, które pozornie dzieją się na zewnątrz nas. Jednakże i w tej ścieżce nie ma zamknięcia się przez innymi, bo o tym była mowa. Tu chodzi, aby zachowywać swój wewnętrzny spokój, niezależnie od sytuacji. Jednakże, jeżeli schodzisz jedynie do techniki medytacyjnej to nie może Ci się to udać, ponieważ opierasz swoją wiedzę na ciele, a nie na umyśle. To umysł stworzył ciało, nie na odwrót. Spokój wynika z przekonania o czymś, a nie z wyćwiczonej praktyki.

- Czyli medytacja jest czymś błędnym?

- To nie tak, ja bym powiedział, że ona jest ciekawą pomocą dla niektórych do pewnego etapu ich nauki. Prawdziwym celem tych technik jest przejście ze świadomości ciała na świadomość umysłu, tak to teraz nazwijmy. Technika finalnie ma obudzić umysł, gdy to zrobi, jest już bezużyteczna, choć czasem jeszcze praktykowana przez jakiś czas, lecz już z innych względów.

- Czyli osoby, które w tym widzą swój wzrost mogą ją stosować?

- Jak najbardziej. Przede wszystkim, w świecie ego najpierw trzeba się nieco uspokoić i nie słuchać podszeptów ego, które cały czas mówią o jakimś zagrożeniu, obawie, kryzysie, problemie. I to zawsze jest dobre, ale to nie zależy od danej techniki medytacyjnej, bo to nie zależy od formy. Tak jak z tym spokojem. Technika może być dla kogoś dobra, aby się uspokoić, ale dla innego jakieś inne działanie będzie go nieco uspokajać. Na przykład ktoś pójdzie na spacer. To jeden z wielu przykładów form względnego uspokajania się w świecie ego z zamętu. Im bardziej nie boisz się być w tej chwili, w której jesteś teraz, tym bardziej jesteś właśnie w teraz.

- Czasami mam wrażenie, że skaczemy trochę z tematów....

- Tak zawsze będzie w wyjaśnianiu, dopóki nauka się nie zakończy. Ja również nie podam w tym projekcie idealnej teologii, bo takiej nie ma. Jedynie bycie w tej chwili teraz jest zrozumieniem. To, co mówię jedynie wskazuje na pewną decyzję, którą coraz częściej podejmujemy na drodze naszej nauki, aż w końcu nauka się kończy, ponieważ żyjesz wiecznie w stanie teraz. A zatem wszelka nauka, rozmowa ma na celu jedynie wskazać na krok, który ty sam musisz podjąć, decydując się nie na obawę lecz na miłość. Tym razem powiedziałem miłość, ponieważ prawdziwy spokój jest miłością, ale o tym jeszcze nieco później porozmawiamy.

  1. Po-moc

    1. Numer
    2. Lecący ptak
    3. Loteria
    4. Podryw
    5. Spacer
    6. Spacer
    7. Plany
  2. Po-moce

    1. Kontynuacja drogi
    2. Najważniejsze słowo kluczowe
    3. A My?
    4. Dwie emocje
    5. Najwyższa cudowność
    6. Most między światami
  3. Część trzecia

    1. Wprowadzenie
    2. Wywiad cz.1
    3. Wywiad cz.2
    4. Wywiad cz.3
    5. Wywiad cz.4
    6. Wywiad cz.5
    7. Wywiad cz.6
    8. Wywiad cz.7
    9. Wywiad cz.8
    10. Wywiad cz.9
    11. Wywiad cz.10
    12. Wywiad cz.11